piątek, 27 kwietnia 2018

1 Kor. 7:5



"Nie strońcie od współżycia z sobą, chyba za wspólną zgodą do pewnego czasu,... aby was szatan nie kusił z powodu niepowściągliwości waszej."
1 Kor. 7:5

Augustyn, późniejszy Ojciec Kościoła, zanim się nawrócił był człowiekiem, który zyskałby sobie dzisiaj pewnie miano playboya. Był zdolny, lecz prowadził bardzo rozwiązłe życie. Uwierzywszy w Chrystusa przeszedł on tak radykalną zmianę myślenia, że odwrócił się od wszystkiego, co było światowe. Obok innych wpływów owej epoki, również i jego nauka była przyczyną postawy, która doprowadziła do zaprzeczenia płciowości. Przeniknęła ona również chrześcijańskie nauczanie. Akceptowano człowieka od głowy do pasa, reszta była uważana za grzeszną. Bóg jednak stworzył człowieka i uznał go dobrym wraz z jego płciowością. Nie znaczy to bynajmniej, że dobre jest wszystko, co człowiek z tego robi. Zasadniczo jednak ważne jest to, że mężczyzna i kobieta zostali przez Boga ze swoją seksualnością stworzeni do małżeństwa. W niektórych kręgach chrześcijańskich jeszcze dziś odnajdzie się ów wrogi wobec ciała i płci sposób myślenia. Sprawił on wiele niepotrzebnego nieszczęścia, jak zawsze, gdy tworzy się prawa i przepisy tam, gdzie Bóg tego nie czyni. Bóg obdarzył małżeństwo wielką miarą swobody, jeżeli chodzi o współżycie płciowe. Zasadę tej swobody stanowi to, że pomagam mojemu partnerowi kochając go i dając mu do zrozumienia, że dla niego istnieję z całą godnością obdarowanego przez Boga człowieka.

"Ciało stanowi granicę wzbraniającą nam zajrzeć do wnętrza drugiego i dotknąć go. Ale z drugiej strony, ciało jest także pomostem. Dzięki ciału spotykamy się i komunikujemy się wzajemnie we wspólnej materii stworzenia."
/J. Ratzinger/