sobota, 14 kwietnia 2018

Pieśń n. P. 5, 9 -10



"Czym góruje twój miły, nad innymi... Mój miły wyróżnia się wśród dziesięciu tysięcy."
Pieśń n. P. 5, 9 -10

Doskonałość Chrystusa nie tylko błyszczy, ona promienieje! Świętość Pana Jezusa jest tak ciepła, że tchnie serdecznością i przyciąga grzeszników. On przyjmuje ich i spożywa z nimi posiłek. Nie pogardził Nikodemem,  moralnym w swej religijności grzesznikiem, jak również Marią Magdaleną, z której wypędził siedem demonów. Pan Jezus wchodzi w życie grzesznika jak czysty potok, by słodką energią oczyścić sadzawkę, pogrążoną w zastoju, nieczystości. Pan patrzy na ludzi ze współczuciem. Tłumy bez pasterza, smutna wdowa z Nain, zmarłe dziecko Jaira, pięć tysięcy głodnych. Każde cierpienie dotyka Jego serca. Co za łaska we współczuciu i zrozumieniu! Dlaczego dotknął biednego trędowatego? Przecież mógł go uleczyć przez słowo, jak czynił przedtem wiele razy. Pan wiedział, że ten trędowaty, wygnany, odcięty od bliskich, odrzucony przez społeczeństwo, utracił sens człowieczeństwa. Dlatego też Pan Jezus zbliżył się do niego, by przez dotknięcie nie tylko go uzdrowić, ale też przywrócić mu poczucie ludzkiej godności. W Jego podejściu do grzesznika najpiękniejszą cechą jest łagodność. Z jak wielką uprzejmością, delikatnością i wyrozumiałością zwracał się do każdego. Nawet wówczas, gdy miał do czynienia z kobietą oskarżoną o jawne cudzołóstwo, potrafił znaleźć dla niej serdeczne słowo, zwracając się do niej w ten sam sposób, jak do swej matki: "Niewiasto". Nawet w agonii na krzyżu był w stanie usłyszeć zrozpaczony głos łotra. Kiedy zwycięzcy powracają z wojny, ich trofeum stanowi pojmany najwyższą rangą nieprzyjaciel. Lecz dla Pana Jezusa wystarczało to, że odchodząc do nieba, mógł zabrać ze sobą wzgardzoną przez świat duszę łotra. "Takiego to przystało nam mieć arcykapłana świętego, niewinnego, nieskalanego, odłączonego od grzeszników i wywyższonego nad niebiosa... Syna doskonałego na wieki".


/H. Czembor/