środa, 2 maja 2018

1 Kor. 1:25



"Bo głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie, a słabość Boża mocniejsza niż ludzie."
1 Kor. 1:25

Dla czytających Ewangelie po raz pierwszy zaskakującym jest, w jaki  sposób Jezus podszedł do zbawienia świata. Nie uczynił niczego, co zazwyczaj czynią ludzie chcący zmienić bieg historii. Politycznym centrum ówczesnego świata był Rzym, a więc stamtąd można było wywrzeć największy wpływ. Bóg jednak tak nie uczynił. Zamiast tego posłał Syna jako Hebrajczyka, członka narodu podbitego, nie liczącego się i bez żadnej perspektywy. Ludzie żądni wielkiego znaczenia wybierają często drogę wpływu ideologicznego. Jednak Jerozolima nie była ani intelektualnym, ani kulturalnym ośrodkiem świata. W królestwie filozofii żadna starożytna cywilizacja nie mogła dorównać Grecji, to stamtąd wywodzili się wielcy, wpływowi myśliciele. Pomimo tego Jezus nie urodził się jako Grek, nie był też uczniem takich osobistości, jak Arystoteles. Może więc powinien chociaż podziałać na masy, przygotować sobie wielkie rzesze zwolenników? Tu znów punkt widzenia Jezusa był inny. Nie zależało Mu na ilości, oparł się próbom ludzi chcących ukoronować Go jako króla. Za to większość czasu spędzał z niewielką liczbą apostołów i uczniów, nie szczędząc wysiłków, by utrzymać ich słabą wiarę. Nawet już ich wybór był ciekawy, nie powołał religijnych przywódców, osób znaczących czy wykształconych, lecz zwykłych ludzi, nie uderzających nas niczym szczególnym. Dał im przykład, samemu go wypełniając. I to właśnie oni, Jego naśladowcy, pod natchnieniem Ducha Świętego mieli stanowić centrum Kościoła Chrystusa. Duch Święty nie stworzył niczego nowego, dopełnił dzieło, które Jezus zapoczątkował w nich Swoją miłością i Swą nauką. Dzieło tak wielkie, że odmieniło bieg historii i do dzisiaj przemienia otwarte serca ludzkie.

"Boży plan - ciemność dla intelektu, lecz światło słońca dla serca."
/Frederick W. Faber/