wtorek, 9 czerwca 2026

Jer. 6:14



"I leczą rany swojego ludu powierzchownie, mówiąc: Pokój, pokój! choć nie ma pokoju."
Jer. 6:14

Gdyby jacyś przybysze z innej planety mieli poinformować swoich rodaków o najważniejszym zajęciu mieszkańców Ziemi, orzekli by chyba, iż głównym przemysłem ziemskim jest wojna. Stwierdziliby, że narody tego świata współzawodniczą w produkcji narzędzi zagłady i organizacji większych armii. Zauważyliby też może, że mieszkańcy Ziemi są zbyt kłótliwi i samolubni, aby móc ze sobą pokojowo współżyć. Czy mieliby rację? Ktoś obliczył, że w ciągu czterech tysięcy lat historii, mieliśmy mniej niż trzysta lat pokoju. Ale dlaczego nie wyciągamy wniosków i nie jesteśmy bliżej pokoju od walczących plemion starożytnych? Istnieje prosty fakt: nie może być prawdziwego pokoju w świecie, zanim nie będziemy mieć pokoju z Bogiem. Każdy krok od prawdy i od żywego Boga jest krokiem ku walce. Hitler chciał stworzyć "czysto nordycki" kościół, z pominięciem Boga Biblii, a zastępując Go bogami wojny na wzór Tora czy Wodena. Psychiatrzy podsuwali szukanie pokoju w swym wnętrzu, ale ten okazał się jedynie jego namiastką. Pismo Święte powiada: "On jest pokojem naszym" (Ef. 2:14). To w Chrystusie mamy jedyną drogę pojednania się z Bogiem i do uczynienia trwałego pokoju. Pusta gadanina o pokoju nie sprowadzi go na świat. Nie chodzi też o samo wstrzymywanie się od wrogości. Potrzebna jest nowa duchowa rzeczywistość w ludzkim sercu. Znalazłszy pokój Boży, przeżywamy go w swych odmienionych sercach i otrzymamy ducha pokoju w stosunku do innych. To nie jest abstrakcja, bardzo wielu chrześcijan może zaświadczyć o aktualnym przeżywaniu pokoju z Bogiem i wnoszeniu go wokół siebie. Zanim człowiek nie zawrze rozejmu z Bogiem, nie będzie mógł uczynić trwałego pokoju ze swoim bliźnim.

"Ten, kto wprowadzi do spraw publicznych proste zasady chrześcijaństwa, zmieni oblicze świata."
/Benjamin Franklin/