"...i
(Jezus) rzekł do niego: Pójdź za mną. A on wstał i poszedł za nim."
Ew. Mat. 9:9
Gdy Bóg
podzielił Kanaan między plemiona Izraela, Lewici nie otrzymali działu. Bóg im
po prostu powiedział: "Ja jestem działem twoim i dziedzicem twoim" i
w ten sposób stali się bogatsi od wszelkich królów i władców, którzy kiedykolwiek
żyli na ziemi. Jest w tym zawarta duchowa prawda, iż człowiek, który ma Boga
jako swój skarb, w Nim Jednym posiada wszystkie prawdziwe bogactwa. Cokolwiek
by stracił, to tak, jakby nic nie stracił, ponieważ teraz ma to wszystko w Nim.
Tak rozumiał to też Jezus, wzywając ludzi, by poszli za Nim zostawiając
wszystko, z czym związane są ich serca. Niekiedy zapraszani przez Jezusa
wymawiali się w przeróżny sposób, lecz Jego stanowisko było jednoznaczne:
"Żaden, który przyłoży rękę do pługa i ogląda się wstecz, nie nadaje się
do Królestwa Bożego" (Łuk. 9:62). Z pewnością nie pragnął nikogo urazić,
ani uczynić bezwzględnym i zimnym, raczej słowa te miały uświadomić
konsekwencje i cenę takiej decyzji. Nikt nie może powiedzieć, że został
podstępem wciągnięty do naśladowania Jezusa. Nasz Pan nie potrzebuje wokół
siebie ludzi stale patrzących wstecz, z żalem wspominających dobrą przeszłość.
Chcąc pójść za Jezusem, musimy uczynić to wiarą, która nie wątpi, że jest to
droga zbawienia i początek życia wiecznego, a kompromisy ze światem nie będą
możliwe. Pójście za Jezusem oznacza więcej niż uczynienie jednego kroku w
kierunku ścieżki, którą On wyznaczył. To ma być podążanie za Nim każdego dnia.
Przyjąć Jego wezwanie "Pójdź za mną" oznacza uczynić z Jezusa centrum
naszego życia i mieć Go ciągle przed oczyma. On musi się stać naszym
"działem" i drogą życia.
"Wybraniec
Boga odpowiada na wybranie przez Boga i czyni Boga swoim wybrańcem."
/ks. J.
Tischner/
