"Służcie Panu z radością, przychodźcie przed oblicze Jego z
weselem!"
Ps. 100:2
Pewnego razu zapytano Einsteina, w jaki sposób pojawiają się odkrycia,
które przeobrażają świat. Wielki fizyk odpowiedział: "Bardzo prosto.
Wszyscy wiedzą, że czegoś zrobić nie można. Ale przypadkowo znajduje się jakiś
nieuk, który tego nie wie. I on właśnie robi odkrycie". Takimi humorystycznymi
powiedzonkami Einstein zyskiwał sobie wiele sympatii; nie stronił również od
wyśmiewania swoich wad. Z pewnością nie chciał się przez to poniżać. Wykazywał
raczej, że potrafi wznosić się ponad swoje słabości. To, że ludzie z poczuciem
humoru umieją spojrzeć na siebie krytycznie, nie oznacza jeszcze, że wszystko w
swym życiu traktują z przymrużeniem oka. Za ich ciętym dowcipem stoi często
dobra znajomość rzeczywistości zdobyta na drodze bolesnych doświadczeń. Z kolei
osoby bez poczucia humoru wykazują skłonność do uporu, fanatyzmu i ciasnoty
umysłu. Jest rzeczą charakterystyczną, że niechlubne postacie historyczne,
które ściągnęły na świat wiele nieszczęścia, nie potrafiły żartować. Niektóre z
nich nie tolerowały w swej obecności nawet uśmiechów. Chrześcijanom zarzuca się
czasem brak poczucia humoru, przesadną powagę, która odpycha innych od
zainteresowania się tym, w co wierzymy. A wszak Ewangelia Jezusa jest radosną
wieścią, a jednym z najczęstszych jej słów jest właśnie radość! Sprawmy, by
było to widoczne! Ponadto, kto Boga stawia na pierwszym miejscu, ten nie
przykłada już tyle wagi do swojej osoby. A mając pewność Jego miłości, potrafi
cieszyć się życiem z Panem i wznosić się ponad swoje słabości. Stałe badanie
siebie jest co prawda konieczne, lecz nie znaczy to, by z urzeczeniem
koncentrować się tylko na grzechach. Poznanie ich powinno wywołać w nas tym większą
tęsknotę za przebaczeniem, a uświadomienie sobie niezmiennej łaski Chrystusa –
naszą wdzięczność i radość!
"Bóg jest radością. Dlatego przed swój dom wystawił słońce."
/św. Franciszek z Asyżu/
