„A obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w
sprawiedliwości i świętości prawdy.”
Efez. 4:24
Wśród imion zapisanych na kartach historii wiele daje do myślenia postać
cesarza Karola V. Chlubił się tym, że nad jego królestwem nigdy nie zachodzi
słońce. Obejmowało nie tylko wielkie połacie Europy, lecz także liczne kolonie.
Cesarz zakosztował tego, czym jest władza i zaszczyty, świat drżał przed jego
imieniem. Pewnego dnia zrzucił jednak purpurę i zdjął koronę. Poznał próżność
wszelkiej ziemskiej chwały, dlatego usunął się od niej w samotność. Nie był
zapewne jedynym człowiekiem rozczarowanym powodzeniem i poklaskiem u ludzi. I
my musimy bardzo uważać, aby celem naszego życia nie stało się ludzkie uznanie.
Doprowadza to do jedynie przejściowych satysfakcji, częściej zaś wnosi niepokój,
potrzebę stałego udowodniania, że jest się wartym swej opinii, a nierzadko
gorzki zawód. Niektórzy dla zdobycia sławy, władzy czy pozycji postępują nie
przebierając w środkach, aż po pełne zatracenie siebie i ideałów, które
początkowo im przyświecały. Nie da to ani nieprzemijającego szczęścia, ani
poczucia prawdziwej wartości, co potwierdza przebieg niejednej kariery.
Szukając chwały u Boga, chcąc się Jemu podobać, nie ludziom, otrzymamy godność,
której nic nie zdoła nas pozbawić. Jeżeli Bóg uznał nas za swoje dziecię,
dostąpiliśmy najwyższego zaszczytu, osiągnęliśmy najwyższą pozycję.
„Kochamy często drugich podług ich pozornej wartości. Bóg tylko według ich
wartości rzeczywistej.”
/św. Tomasz z Akwinu/
