"Jako ubodzy, jednak wielu ubogacający, jako nic nie mający, a jednak
wszystko posiadający."
2 Kor. 6:10
Wraz z postępem przemysłowym na świecie zaczęła powiększać się pasja
posiadania. Dla wielu człowiek tym bardziej j e s t, im więcej m a. Określa go
jego dobytek, tytuły, luksusy, a jeśli się ich nie ma, to jest się
"niczym". Dla tych, którzy uważają, że posiadanie jest jak
najbardziej naturalnym celem ludzkiej egzystencji, zaskoczeniem może będzie
odkrycie, iż wiele języków nie ma słowa będącego odpowiednikiem
"mieć". Dla przykładu, w hebrajskim "mam" trzeba wyrazić
formą pośrednią - jesh li - "jest mi dane". Godne uwagi jest to, że
forma ta, wraz ze wzrostem znaczenia własności prywatnej, wypierana jest z
wielu języków przez słowo "mieć". Odpowiednio też zmieniają się
zachowania społeczeństw, nakierowywanych na konsumpcję. Są one przesiąknięte egoizmem,
miłością do pieniędzy i swych dóbr, zazdrością wobec tych, którzy mają więcej,
a obawami przed tymi, którzy mają mniej. Czy istnieje moment nasycenia się
posiadaniem? Czy człowiek stał się szczęśliwszy, mając już wszystko, czego
pragnął? Dane statystyczne obnażają raczej jego zagubienie, objawiające się
wzrostem samobójstw, rozwodów, depresji i innych "chorób
cywilizacji". Jezus wielokrotnie ostrzegał przed niebezpieczeństwem
bogactwa. On nie potępia pieniędzy, ale nie chce, abyśmy stali się ich niewolnikami.
Nasz stosunek do nich może ujawnić nam, kto rządzi naszym życiem. Czy potrafimy
się dzielić, wspomagać, uczynić komuś radość kosztem swoich wyrzeczeń? A może
troski zapełniają nasze myśli i żyjemy w ciągłym strachu, że zabraknie nam
czegoś? Jezus mówi, że nasz Ojciec Niebieski wie, czego potrzebujemy i jeśli
będziemy szukać Królestwa Bożego, wszystko będzie nam dodane. Masz taką ufność? Jednym z dowodów zaufania Chrystusowi jest całkowite powierzenie mu tego, co
"jest nam dane". Mając łaskę Pana, masz wszystko.
"Ten, kto nie ma pieniędzy jest biedny; ten, kto ma tylko pieniądze,
jest jeszcze biedniejszy."
/J.D. Branon/
