"Gdyż w wierze, a nie w oglądaniu pielgrzymujemy."
2 Kor. 5:7
Przed laty pewien człowiek chciał odwiedzić Amerykę Północną. Mając wielki
lęk przed samolotem, postanowił popłynąć tam statkiem. Zdobył więc wszystkie
dostępne informacje o "Batorym", a te mówiły, że jest to statek
bezpieczny, mający godną zaufania załogę, który przewiózł przez Atlantyk już
tysiące pasażerów. Pojechał nawet przyjrzeć się statkowi i stwierdził, że jest
to odpowiedni środek podróży. Mimo to nigdy nie wszedł na pokład
"Batorego" ani nie przepłynął Atlantyku. Zabrakło mu zaufania, że
rejs statkiem i dla niego okaże się bezpieczny. Wiedzieć o Chrystusie, że jest
Zbawicielem całego świata również nie wystarczy, jeśli nie potwierdzimy tego
wiarą. Wierzyć, że zbawił innych to za mało. Widzieć owoce wiary w życiu innych
i podziwiać je to za mało. Znać Ewangelie to też jeszcze nie wszystko. Zanim
osobiście nie zaufamy Jego słowom i nie oddamy Mu swego serca, to właściwie
faktycznie nie wierzymy w Chrystusa, nie wierzymy Jemu. Najlepiej udowodnia się
swoją wiarę w statek przez podróżowanie nim. Wsiadając na pokład demonstrujemy
swoje zaufanie do jego konstruktorów i umiejętności załogi. Najlepiej też
udowadnia się swoją ufność do Jezusa Chrystusa przez powierzenie Mu swojego
życia i bezwarunkowe przejęcie Go jako swego Zbawiciela. Dopiero wiara w Niego
uczyni nasze "pielgrzymowanie" pełnym pokoju i wiodącym bezpiecznie
do niebiańskiego domu.
"Człowiek, który w nic nie wierzy, boi się wszystkiego."
/G. Bernard Shaw/
