"A On
rzekł do nich: Czemu jesteście bojaźliwi, małowierni?"
Ew. Mateusza 8:26
Chińska
opowiastka mówi o wieśniaku, któremu uciekł jego jedyny koń. Sąsiedzi wyrażali mu
swoje współczucie. „Skąd wiecie, że to nieszczęście?”, zapytał ich. Tydzień
później koń przyprowadził za sobą kilka dzikich mustangów. Sąsiedzi gratulowali
wybrańcowi fortuny. „Skąd wiecie, że to szczęście?”, dopytywał wieśniak. I
rzeczywiście, jego syn próbował ujeździć dzikiego wierzchowca. Koń zrzucił go z
siebie, młodzieniec złamał nogę. Sąsiedzi litowali się nad nieszczęśnikiem.
„Skąd wiecie, że to nieszczęście?”, zapytał jego ojciec. Niebawem wybuchła
wojna. Wszyscy młodzi z wioski zostali powołani do wojska, tylko ten ze złamaną
nogą pozostał w domu. Sąsiedzi przyszli i...”. Nasze myśli, nasza ocena rzeczy
nie są myślami Bożymi. Jezus nikomu nie obiecał, że naśladowanie Go gwarantuje szczęście
i stałe bezpieczeństwo. Jest wprost przeciwnie. Kto idzie za Nim musi być
przygotowany na burze w życiu osobistym i we współżyciu z innymi ludźmi.
Jesteśmy uczestnikami niepokojów i wojen na ziemi, problemów gospodarczych, politycznych,
społecznych. Bez Chrystusa podobni jesteśmy do łodzi bez steru, bezsilnie
zdanej na żywioł fal. Skoro zaś znamy Chrystusa, możemy w ufności udać się za
Nim, bo On wie, dokąd nas prowadzi. Niejedno może zostać rozdarte, złamane,
rozbite, lecz sama łódź nie zatonie. Nasz Pan mówi: "czemu jesteście
bojaźliwi?", jestem przecież pośród was. Nazywa nas
"małowiernymi" i wielu takimi okazuje się być podczas burzy. Nie oceniajmy
pochopnie tego, co nam się przydarza. Ufajmy Bogu, ostatnie słowo należy zawsze
do Chrystusa.
"Człowiek,
który w nic nie wierzy, boi się wszystkiego."
/G. Bernard
Shaw/
