„A światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła.”
Ew. Jana 1:5
Radzenie sobie z czyjąś jawną złośliwością nie jest łatwe. Ktoś opowiadał o
człowieku włączającym piły mechaniczne zawsze w czasie, kiedy na pobliskim
biwaku młodzież chrześcijańska zbierała się na uwielbianie Pana. Powtarzało się
to przez kilka dni z rzędu, mimo, że zmieniano nawet godzinę spotkań. Po jednej
z takich zakłóconych społeczności ktoś wreszcie wybrał się do tego człowieka i
grzecznie powiedział: „Chcę panu powiedzieć, że już skończyliśmy się modlić i
może pan przestać hałasować”. Człowiek ten od tej pory już nie przeszkadzał.
Najprościej jest odpłacić pięknym za nadobne, zrobić komuś awanturę bądź
inaczej zmusić tego kogoś do spokoju. Jednak chrześcijaństwo ma swoje prawa i
uczy: „Nie daj się zwyciężać złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rzym.12:21).
Opanowanie własnych emocji i wyrzeczenie się racji jest czymś, co każdemu
człowiekowi przychodzi z dużą trudnością. Ale dzięki Chrystusowi, dzieci Boże
umieją wznieść się ponad swoją wrodzoną naturę i dać przykład, iż
chrześcijaństwo nie jest dla nich pustym słowem. Ponadto właśnie konflikty z
ludźmi nieprzyjaznymi Jezusowi stają się często okazją do okazania im prawdziwego
ducha Nowego Testamentu, ducha pokory i miłości. Niejeden człowiek wrócił do
Boga dzięki świadectwu tych, których wcześniej prześladował. Już promyk
łagodności potrafi rozjaśnić ciemność.
„Nie ma drogi do pokoju; pokój jest drogą.”
/Martin Luther King/
