„Gdyż wszyscy oni znać mnie będą, od najmłodszego do najstarszego z nich –
mówi Pan…”
Jer. 31:34
Mark Twain otrzymał kiedyś list od 17-letniego chłopaka, który się użalał:
„Proszę pana, nie umiem wytrzymać z moim starym. Prawie nie ma dnia bez kłótni.
On po prostu jest zacofany i nie ma zrozumienia dla nowoczesności”. Wielki
pisarz odpowiedział na łamach czasopisma, którego był redaktorem: „Drogi młody
przyjacielu, doskonale cię rozumiem. Gdy ja miałem 17 lat, mój ojciec był
dokładnie tak samo zacofany, jak twój. To było nie do wytrzymania! Ale miej
cierpliwość. Oni bardzo powoli się rozwijają. Gdy miałem 27 lat, mój ojciec
zdążył się już na tyle dokształcić, że można było rozsądnie z nim porozmawiać.
I co powiesz? Dzisiaj, gdy mam 37 lat, coraz częściej zdarza mi się szukać rady
u ojca i nawet dobrze na tym wychodzę. Tak, potrafią się ci starzy ludzie
zmieniać...”. Czy ktoś się uśmiechnął, czytając te słowa? Młodość ma między
innymi i to do siebie, że łatwo krytykuje innych, a o sobie myśli, że wie już
wszystko. Wyraża się to w odrzucaniu dorosłych i ich przekonań, do
przejściowego, na szczęście, postawienia siebie samego w centrum świata.
Łagodzeniu konfliktów sprzyja wczucie się w rolę drugiej strony, otwarcie się
na dialog. Starsi i młodzi mogą znaleźć wspólny język „w Chrystusie”, Bóg w
Swoim Synu może pojednać obydwa pokolenia czyniąc je jednym ludem Bożym
(Jer.31:33-34)! Każdy wiek stwarza możliwości do bycia „pożytecznym sługą”,
ponieważ Bóg obdarza Swymi darami zarówno młodych, jak i starych. Zważając na
przykazanie miłości możemy jedynie zyskać na wzajemnym dzieleniu się nimi.
Skorzystajmy z tego!
„Ludzie. Poświęcać się nie temu, czym są, lecz tym, czym mogą się stać.”
/A. de
Saint-Exupery/
