"Tak mówi Pan Zastępów: Wydawajcie sprawiedliwe wyroki i świadczcie
sobie nawzajem miłość i miłosierdzie!"
Zach. 7:9
Stara opowieść mówi o mądrym zakonniku, do którego inni bracia przyszli z
pytaniem: "Powiedz nam, czy gdy widzimy naszych braci drzemiących w czasie
świętych obrzędów, powinniśmy ich uszczypnąć, żeby nie spali?". Zakonnik
rzekł im: "Gdybym rzeczywiście ujrzał śpiącego brata, położyłbym jego
głowę na moich kolanach i pozwolił mu odpocząć". Miłosierne współczucie
jest szczególną cechą serca. Jest troską, mającą na celu dobro innego
człowieka, bez obciążania się uprzedzeniami do niego, z poszanowaniem należnej mu godności. Każda istota na tym
świecie potrzebuje współczucia, ponieważ nikt nie jest wolny od bólu. W chwilach
cierpienia, choroby, straty, to nie do formuł i litości tęsknimy; uzdrawia nas
kochająca obecność drugiej osoby. Niekiedy więcej zdziała jeden życzliwy dotyk,
gest współodczuwania z nami, niż recepty i rady. Wiemy, jak źle żyje się z nienawiścią i wyobcowaniem. Trudno też polubić ludzi, którzy pielęgnują w
sercach zło i nie pozwalają mu odejść. Ale i tutaj niewiele się wskóra
nawracaniem na siłę, wytykaniem błędów czy udzielaniem mądrych wskazówek. Za to
niejedne kamienne serce stopniało wobec żywego współczucia, przepełnionego
miłością i ciepłem. Bez względu na to, jak odpychający zdaje się nam być ktoś
drugi, i jak usprawiedliwione są te nasze uczucia, jedyną drogą do pokonania
tego w sobie jest znalezienie w sobie wybaczenia i troski, która pozwoli nam
zobaczyć tego kogoś poprzez miłość Bożą. Wyjście drugiemu człowiekowi
naprzeciw, dotknięcie jego bólu dobrocią i współczuciem, jest wyrazem tego,
czego uczy Jezus Chrystus.
"Kochać kogoś to znaczy widzieć tę osobę taką, jaką Bóg chciał, aby
była."
/Fiodor Dostojewski/
