"Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w
nas nie ma."
1 Jan. 1:8
Czasami większe szkody wodne wyrządzają powolne, ale postępujące wycieki
niż nagła, widoczna usterka. To dlatego, że nie dostrzega się narastającego
niebezpieczeństwa i nie wzywa hydraulika, by temu zapobiegł. Woda sączy się do
ścian i podłóg, niszcząc je stopniowo, a długotrwała wilgoć sprzyja powstaniu
zagrzybienia, niekorzystnego dla zdrowia domowników i wyposażenia mieszkania.
Do takiego powolnego wycieku można by przyrównać niejeden upadek w grzech
chrześcijan. Rzadko nasze życie duchowe psuje się nagle, najczęściej
poprzedzają je małe kroki, które odprowadzają nas od Boga. Nikt nie jest
uodporniony na zło, stąd w Piśmie Świętym tak wiele nawoływań do czujności.
Cały czas powinniśmy mieć na uwadze swą słabość, liczenie na własną bezbłędność
jest pychą, która nie pozwala dostrzec pierwszych sygnałów duchowej
"awarii". Zapominając o Bożej dobroci i Jego wsparciu, zaniedbujemy
dziękować Mu za to, kim jest i co czyni w naszym życiu. Niewdzięczność oraz
różne formy nieposłuszeństwa, które przejawiają się w naszych czynach, myślach,
pragnieniach, wywołują określone, szkodliwe skutki. Tracimy radość, którą dał
nam Chrystus, upada nasze życie modlitewne i zasmucamy Ducha Świętego. Powolny
wyciek grzechu doprowadza nas do stanu, w którym przeżywamy upadek albo
załamanie duchowe. Tak być nie musi. Słowo Boże obiecuje: "Jeśli wyznajemy
grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści
nas od wszelkiej nieprawości." (w.9). Róbmy duchowy remont swego serca,
prosząc Pana o wskazanie, czy nie czai się w nas utajone zagrożenie!
"Jeśli twierdzisz, że któryś z grzechów nigdy cię nie dosięgnie, to
następujesz na duchową skórkę od banana."
/H. Hendrics/
