poniedziałek, 4 maja 2026

1 Tes. 4:10-11




"My zaś napominamy was, bracia, żebyście... gorliwie się starali prowadzić żywot cichy, pełnić swe obowiązki i pracować własnymi rękami"
1 Tes. 4:10-11

Przyglądając się wyrobom i zabytkom nawet nie tak dalekiej historii, jak np. kamienicom secesyjnym, czujemy podziw dla pracy dawnych rzemieślników. Wkładali w nią cały swój kunszt, dbając o piękno nawet najdrobniejszych szczegółów. Zawód rzemieślniczy cieszył się uznaniem i nierzadko przechodził z ojca na syna. Stopniowo daleko posunięta automatyzacja i specjalizacja zdegradowała naszą pracę. Niekiedy wypełniona jest tak monotonnymi czynnościami, że zatracamy zadowolenie z niej i nie dostrzegamy jej sensu. W gruncie rzeczy jednak każdy zawód odgrywa ważną rolę w całym organizmie społeczeństwa. Kto wykonuje swą pracę, obojętnie, czy poczuł do niej powołanie czy wybrał ją z namowy rodziców, wypełnia zadanie dane mu jako część całości. Niekiedy ulegamy złudzeniu, iż inny zawód byłby dla nas właściwszy. Bardziej istotnym jest jednak nie sam rodzaj stanowiska czy zakresu pracy, ile nasz stosunek do niej. Nie obojętnym jest, czy swój zawód traktujemy tylko jako środek do zdobycia pieniędzy, czy też uznamy go za Boże zadanie, jakie nam Stwórca powierzył. Praca jest tak samo świadectwem chrześcijanina, jak każda inna sytuacja życiowa. Poprzez nią możemy wykazać się cierpliwością, pokorą, pilnością i dalszymi cechami godnymi uczniostwa Chrystusa. Nie trzeba pytać: Co mam z mojej pracy? Ale raczej: Co inni mają z mojej pracy, czy jest ona w jakimś sensie pożytkiem dla innych ludzi? Czy ci, którzy pracują obok mnie, widzą moją odpowiedzialność przed Bogiem? Nie ma chybionych zawodów, są tylko chybione i nie wykorzystane okazje.

"Żadna praca nie poniża człowieka, bo w każdą możesz wlać ducha i uszlachetnić ją."
/Józef I. Kraszewski/