"Zaprawdę powiadam wam, czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych
najmniejszych, i Mnie nie uczyniliście."
Ew. Mateusza 25:45
Człowiek może
być jednocześnie przez kogoś kochany, a przez innego pogardzany. Tak było z
Jezusem. Im dłużej nauczał i występował publicznie, tym wyraźniej okazywało
się, czym był dla różnych ludzi. Najbardziej znienawidzony był przez kapłanów w
Jerozolimie, dla nich było jasne, że Jezus musi umrzeć. W serca jego uczniów wkradało
się rozczarowanie, odkąd im oznajmił, że to musi się stać. Szczególnie
rozczarowany był Judasz. Jego zdrada wynikała między innymi i z tego, że
zawiódł się w nadziejach pokładanych w Jezusie. Ale byli i prawdziwie życzliwi
przyjaciele, pośród których nasz Pan był miłowany i szanowany. Maria, siostra
wskrzeszonego z martwych Łazarza, okazała Jezusowi swoją przyjaźń i miłość w
sposób niezwykły. Namaściła Pana bardzo kosztownym olejkiem, co wywołało
oburzenie obecnych i szemranie przeciw kobiecie. Jezus przyjął to jednak z
wdzięcznością i stanął w jej obronie. Jaka to pociecha dla tych, którym inni
wyrządzają przykrość, gdy trzymają się nauki Jezusa i służą bliźnim tym, czym
potrafią: majątkiem, zdolnościami, czasem. Jak często muszą słyszeć słowa
oburzenia: "Na cóż ta strata?". Inne niewiasty nakupiły wonności, aby
namaścić ciało Jezusa leżące w grobie, Maria uczyniła to za życia swojego Pana.
O ileż piękniejsze byłoby życie, gdybyśmy wieńce i kwiaty składane na grobach
naszych zmarłych dawali im za życia, może w formie dobrego słowa, życzliwego
spojrzenia, serdecznego uścisku dłoni! Uczmy się od Marii, siostry Marty, jak
obdarzać innych miłością i troską, gdy są jeszcze pośród nas! Jezus Chrystus
mówi, że nasz stosunek do nich nie pójdzie w zapomnienie.
"Tego, co czyni się z miłości, nigdy się nie traci, lecz to trwa
nieustannie i powiększa swą wartość."
/Kahil Gibran/
