„Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i oddać swe życie na okup za wielu.”
Ew. Marka 10:45
Neil i Carol Anderson przez wiele lat mieszkali w Papui-Nowej Gwinei wśród ludu Folopa. Pracowali nad przetłumaczeniem Słowa Bożego w tubylczym języku. Musieli pokonać wiele trudności, by Folopowie zrozumieli je należycie. Przez długi czas nie umieli znaleźć odpowiedniego słowa na „okup. Anderson wyjaśniał, iż to słowo sugeruje, że czyjeś życie jest w niebezpieczeństwie i musi zostać wykupione. To wydawało się dotrzeć do słuchających i jako przykład podano jedną z ich praktyk. Kiedy ktoś z nich ścina drzewo, może się zdarzyć, że spadając zabije jakąś postronną osobę. Wtedy to rodzina ofiary żąda życia sprawcy. Po wielu targach godzi się na odszkodowanie w postaci świń, siekier lub innych cennych przedmiotów. Tłumacz wiedział już, jakie słowo ma zastosować, jednak ku jego zdziwieniu, gdy w styczniu 2007 Folopowie otrzymali pierwsze egzemplarze w ich języku, wydawali się zdezorientowani. Mówili: „Dajemy wiele za ludzkie życie, ale nigdy nie daliśmy nikogo w zamian. Nikt by tego nie zrobił!”. Nie mogli pojąć, że Jezus Chrystus dał siebie samego na okup za wszystkich. W żadnym razie nie była to kwestia źle dobranego słowa w przekładzie. Ofiara Jezusa tym mocniej ich poruszała, że Syn Boży był całkowicie bez winy.
„Wyzwanie jakie nowotestamentowa relacja o Jezusie rzuca każdemu pokoleniu, dotyczy nie tyle tego, czego On nauczał, ale tego, kim On jest i jakie jest Jego znaczenie dla nas.” /Mc Grath/
