środa, 17 czerwca 2026

Hebr. 4:2



„I nam bowiem była zwiastowana dobra nowina, jak i tamtym; lecz tamtym słowo usłyszane nie przydało się na nic, gdyż nie zostało powiązane z wiarą tych, którzy je słyszeli.”
Hebr. 4:2

Ktoś, przysłuchując się rozmowie kilku młodych, negujących istnienie Boga, wtrącił się do ich rozważań: „Moi panowie, są trzy rodzaje sceptyków. Jeden to wielcy myśliciele, którzy studiując stare i nowe systemy filozoficzne utracili wiarę w Boga. Nie wiem, czy wy macie takie studia za sobą”. Gdy zaprzeczyli, ciągnął dalej: „Drugi stanowią ci, którzy nie mają własnego zdania i jak papugi powtarzają to, co słyszą od innych. Nie sądzę, że wy do nich należycie”. Gdy i tym razem zaprzeczyli, powiedział: „Trzeci rodzaj składa się z takich, którzy mają obciążone sumienie. W ich życiu jest coś nie w porządku i dlatego pragną, aby nie było Boga, przed którym będziemy musieli zdać z wszystkiego sprawę”. To powiedziawszy wstał i odszedł. Można zająć taką postawę, która uniemożliwia istnienie wiary. Zwątpienie może zjawić się w naszym życiu jako stan przejściowy. Jeżeli jednak zwątpienie stało się stanem trwałym, jest to oznaką choroby duchowej, istnienia grzechu, poprzez który Duch Święty, budzący wiarę, nie może działać. Przekonania sceptyka mogą być parawanem, za którym chce się skryć przed Bogiem, tak jak Adam ukrył się ze swoim grzechem. Nie ma chyba chrześcijanina, który nie musiał przejść przez gąszcz wątpliwości. Ważnym jest, czy w tym gąszczu czuje się dobrze, czy też pragnie wydostać się z niego. Bóg z łaski swojej udziela ludziom dość światła, żeby mogli do Niego wrócić.

„Wątpliwości to potykanie się o kamień, którego nie rozumiemy. Niewiara zaś to kopanie kamienia, który rozumiemy aż za dobrze.”
/A. Huffington/