„Ulubieniec Pana bezpiecznie mieszka przy nim, osłania go przez wszystkie
dni, a w ramionach jego przebywa.”
5 Mojż. 33:12
Kiedy malec wymaże się błotem na podwórku, dla swych rodziców nie staje się
przez to odrażający. Po prostu mama lub tato go umyje, odrzucając brud, ale
nigdy dziecka. Podobnie czyni z nami nasz niebieski Ojciec, niekiedy jest nami
zasmucony, ale zawsze jesteśmy warci Jego miłości. Wiele dzieci, zwłaszcza
chłopców, wychowywanych jest surowo, bez pieszczot i wczucia się w ich
potrzeby. Przyjmując Jezusa mamy pewność, że On taki dla nas nie będzie. Jego
wyrozumiałość i współczucie są bez granic. Odczuwa nasze troski i zranienia
jeszcze dotkliwiej niż my sami, ponieważ jest o wiele bardziej wrażliwy na
cierpienie. On doskonale pamięta każdą chwilę naszego życia i był przy nas, gdy
nam dokuczano, gdy czuliśmy się samotni, zniechęceni. Osłaniał nas, gdy groziło
nam niejedno niebezpieczeństwo. Rodzice z dumą umieszczają zdjęcia dzieci w
albumie, a przeglądając je przywołują zastygłe już czasem wspomnienia. Bóg
niczego nie zapomniał, to właśnie On słyszał nasze pierwsze wymówione słowo,
był przy nas, gdy dziecięcymi rączkami badaliśmy nowe powierzchnie, cieszył się
z naszych powodów do śmiechu i naszymi kolejnymi sukcesami. Dla Niego nigdy nie
było i nie będzie takiego drugiego dziecka jak ty. Nawet, jeśli jesteś czy
dopiero staniesz się kimś znaczącym w oczach ludzkich - człowiekiem o wielkim autorytecie,
sławie czy pozycji - nigdy nie przestaniesz być niczym więcej niż dzieckiem w
ramionach Ojca. Jego miłość nas nie opuści. Uzmysławiajmy to sobie jak
najczęściej!
„Prawo miłości jest o wiele silniejsze i bardziej zobowiązujące niż prawo
strachu.”
/William Barclay/
