"Wspomnijcie na sprawy dawne,
odwieczne, ze Ja jestem Bogiem i nie ma innego."
Izaj. 46:9
Czasy, w których świadomość istnienia Boga
i Jego obecności były czymś powszechnym, należą już jakby do przeszłości.
Dzisiaj prawie nikt nie przypomina sobie, czym był ten świat wiary i bojaźni
Bożej, kiedy to zawsze i wszędzie myślano o Bogu. W Jego imieniu pozdrawiano,
składano sobie życzenia, z Bogiem
zaczynano i kończono dzień, z Nim wybierano się w drogę, zasiadano do stołu,
kładziono się do snu. O takiej powszedniej bogobojności ludzi przypomina często
literatura z tamtych czasów, albo sceny filmów nakręcone na jej podstawie.
Człowiek współczesny mało wie o majestacie wielkości, wieczności, wszechobecności
i wszechmocy Boga. Nie myśli o Nim na co dzień, nie szuka Go, ani się z Nim nie
liczy. A jednak ten sam człowiek nie może żyć bez Boga, ponieważ jest z natury
istotą religijną. Tęsknoty swojej duszy syci zatem bezwartościowym,
intelektualnym „fast food’em”. Świat chce teraz wszystko wiedzieć, rozumieć,
zmierzyć, dotknąć i wierzy, że mu się to uda. Upaja się postępami techniki,
odkryciami nauki i wizjami opanowania przestrzeni międzyplanetarnej.
Współczesne wyznanie wiary to często: "Chwała człowiekowi na wysokościach!".
Jednak spodziewane szczęście, pokój i bezpieczeństwo nie stały się udziałem
świata. Ludzi trapią lęki, są niepewni jutra oraz czują paniczny strach przed
śmiercią. Ich bożki i tutaj zawodzą. Dążąc do tego, by uzyskać pełną
niezależność w życiu, przecięliśmy przewody łączące nas ze źródłem życia.
Potrzebujemy Boga!
"W obecnych czasach dzieci wiedzą
wprawdzie, skąd przychodzą, za to ich rodzice nie wiedzą, dokąd idą."
/Robert Lembke/
