"Przyobleczcie się w szatę pokory względem siebie, gdyż Bóg pysznym
się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje."
1 Piotr. 5:5
Jedną z cech przebudzenia duchowego Afryki Wschodniej jest publiczne
wyznawanie grzechów. Misjonarze zauważyli, że żyjący tam Europejczycy stronią
od takich zachowań, nie umieją się identyfikować ze wspólnotą o takich
oznakach, poprzestając na tradycyjnych praktykach. Z kolei w oczach
Afrykańczyków niechęć ta widziana jest jako zarozumialstwo i brak wiary. W ten
sposób i jedni i drudzy patrzą na siebie z góry. Każda religia, która prowadzi
człowieka do pogardy wobec innych, do wynoszenia się, nie może być prawdziwa.
Zarozumiały chrześcijan sprawia wrażenie, że to Chrystus należy do niego, a nie
on do Chrystusa. Łatwo powiedzieć: "jestem lepszy od tamtych", ale
czy mamy się czym chlubić mierząc się z Chrystusem? Ludzie ogarnięci duchową
pychą, przesadną pewnością siebie stają się zamknięci na innych, za to bardziej
podatni pokusom i popadanie w grzech. Przy tym upadek jest o tyle groźniejszy,
że nie zdają sobie z niego sprawy, mniemając o sobie, czy o tych, z którymi się
utożsamiają, że ciągle są doskonali i święci. Uniknięciem tej niebezpiecznej
choroby ducha jest chrześcijańska pokora. I wcale nie polega ona na poniżaniu
się i zaprzeczaniu własnej wartości, ale na samokrytycznym spojrzeniu na
siebie, poznaniu własnych słabości i na uznaniu, że nikt z nas sam w sobie nie
ma powodu do chluby. Ktoś bardzo trafnie określił Kościół jako społeczność
przebaczonych grzeszników. Gdy człowiek uświadomi sobie, że należy do tego
rodzaju społeczności, nie będzie miał podstaw do wysokiego mniemania o sobie.
"Pokora nie wymaga, abyś się upokarzał, ale byś się otwierał. Jest
kluczem umożliwiającym wymianę. Dopiero wtedy będziesz umiał i dawać, i
otrzymywać."
/A. de Saint-Exupery/
