czwartek, 22 października 2026

1Sam. 16:7



"Człowiek patrzy na to, co jest przed oczyma, ale Pan patrzy na serce."
1Sam. 16:7

Pewien malarz już prawie kończył swój obraz. Przedstawiał on biblijną scenę powrotu syna marnotrawnego. Na tle pięknego dworu, przy którym krząta się służba, stoi ojciec, właściciel majątku. Jego twarz wyraża szczęście i wzruszenie, a ręce są wyciągnięte, jakby chciały kogoś przygarnąć. Brakowało tam jeszcze postaci syna, powracającego do ojca  z postanowieniem szczerości i skruchy. Malarz długo szukał modelu, aż natknął się wreszcie na odpowiedniego człowieka. Był zaniedbany, w łachmanach, o twarzy wykazującej ślady hulaszczego trybu życia. Zachęcony blaskiem srebrnej monety, zgodził się przyjść nazajutrz do pracowni artysty. W umówionym czasie rozległo się pukanie do drzwi i malarz ucieszył się, iż będzie mógł przystąpić do pracy. Otworzył drzwi, lecz w pierwszej chwili nie poznał przybysza, dopiero, gdy ten się przedstawił, zorientował się, że to jego oczekiwał. Młodzieniec ten bowiem umył się, ostrzygł, zdobył gdzieś czyste ubranie, myśląc, iż dopiero poprawiając swój wygląd stanie się godny uwiecznienia. Tym samym popsuł całą sprawę; nie nadawał się już jako model syna marnotrawnego. Zawiedziony malarz zamknął przed nim swoje drzwi. Obraz ten nigdy nie został dokończony, lecz jest może przez to nawet bardziej wymowny. Przed ojcem z wyciągniętymi ramionami nadal jest puste miejsce. A to dlatego, że ktoś przyszedł do niego nie taki, jaki był naprawdę.

"Prawda ma tylko jedną twarz, ale wiele masek."
/przysł. japońskie/