"A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie
bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe."
Ew. Jana 3:19
Poeta angielski Cedmon w jednym ze swych utworów przedstawił wyobrażenie
dnia sądu. Pośrodku świata ustawił krzyż, z którego dziwne światło
promieniujące wokoło ukazywało wszystko takim, jakim jest naprawdę. Jezus,
który określił siebie jako światłość świata, potwierdził, że nie ma nic
ukrytego, co nie będzie ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie miało być poznane
i nie miało wyjść na jaw. Światło odsłania to, co w ciemności czy półmroku
zdoła się ukryć. Kiedy do mieszkania wpadają silne promienie słońca, okazuje
się, że mimo pozornej czystości jest w nim kurz, ujawnią się niewidoczne
wcześniej plamy czy zacieki. Światło obnaża rzeczywisty stan rzeczy, ciemność
go skrywa. Nie dziwi zatem, że właśnie w nocy dzieje się najwięcej spraw
niezgodnych z prawem, wychodzą z ukrycia ci, którzy za dnia wolą być nie
widziani. Ludzie miłujący zło z całą pewnością będą również unikać Jezusa. Jego
Osoba i słowa, które nam zostawił, oskarżą ich i zdemaskują. To właśnie relacja
do Jezusa Chrystusa objawi, czy człowiek będzie pragnął światłości, czy tęskni
za prawdą i chce uświęcenia. Bóg posłał Swego Syna z miłości, posłał Go dla
zbawienia człowieka. Każdy ma szansę przyjąć Bożą ofertę i porzucić uczynki
ciemności. Dopiero nie korzystając z niej, sami na siebie wydajemy wyrok.
"Nasze przeznaczenie tkwi w naszej odpowiedzi na prawdę."
/V.C. Grounds/
