"Każdy bywa kuszony przez własne pożądliwości, które go pociągają i
nęcą; potem, gdy pożądliwość pocznie, rodzi grzech, a gdy grzech dojrzeje,
rodzi śmierć."
Jak. 1:14-15
Jeśli w twoim pobliżu znajduje się fortepian, możesz wykonać pewne
ćwiczenie: otwórz górną pokrywę, przyciśnij pedał natężenia głosu i zaśpiewaj
coś do wnętrza fortepianu pełnym głosem. Przekonasz się, że przynajmniej jedna
struna podejmie niejako twój ton i odpowie ci swoim. Wyprodukowano ją
oczywiście, by wibrowała w odpowiedzi na ruch młoteczka, nie ludzkiego głosu.
Niemniej zareaguje wibracją również na inne dźwięki. Przykład ten może być
obrazem kuszenia, o którym pisze św. Jakub. Będziemy kuszeni stale, w chwilach
kryzysu nawet wyjątkowo silnie. Ale niech to nas nie przeraża, niech nie będzie
też usprawiedliwieniem dla naszego grzechu. Trzeba zrozumieć, że gdy szatan
woła, my także mimowolnie wibrujemy, jak struna. To jest owa
"pożądliwość", nasze pożądanie stanowi odpowiedź na wołanie szatana.
W samym wibrowaniu nie ma nic złego, niezależnie od tego, czy dotyczy
podniecenia seksualnego, pragnienia posiadania czegoś pięknego, czy temu
podobnych. Pobudzenie seksualne ma swoje właściwie miejsce. Rzecz jednak w tym,
czy są to właściwe okoliczności i właściwy obiekt. Jeżeli nie, lepiej
zatrzasnąć pokrywę fortepianu i zdjąć stopę z pedału głośności, aby dźwięki
pokus szatana nie zrodziły grzechu.
„Nie daj się roić wyobraźni. Uspokój popędy. Bądź panem teraźniejszości.“
/Marek Aureliusz/
