„Albo czy sądzicie, że na próżno Pismo mówi: Zazdrośnie chce On mieć tylko
dla siebie ducha, któremu dał w nas mieszkanie?”
Jak. 4:5
Pewien chłopczyk włożył rączkę do drogocennego wazonika i nie mógł jej
wyjąć z powrotem. Jego rodzice starali się mu pomóc, ale bez skutku. Zaczęto
już myśleć o stłuczeniu wazonu, kiedy ojciec powiedział: „Synku, spróbujmy
jeszcze ostatni raz! Otwórz rączkę, wyprostuj paluszki tak, jak ja to robię, a
potem mocno ciągnij!!. Ku zdziwieniu obecnych chłopczyk odparł: „Ale ja nie
mogę tak wyprostować palców, bo upuszczę mój pieniążek”. Ten zabawny przykład
obrazuje nie tylko logikę małego dziecka. Przypomnijmy sobie to wszystko, co my
z takim uporem ściskamy w garści, nie chcąc całkowicie oddać się Bogu. Z jednej
strony pragniemy pełnego uwolnienia, jakie On nam daje poprzez ofiarę Jezusa
Chrystusa, z drugiej boimy się utracić to, w czym wcześniej pokładaliśmy
nadzieje. Asekurujemy się więc trzymając w sercu swój „pieniążek”, dziwiąc się
przy tym, że Bóg w nas nie działa, że nie odczuwamy Jego błogosławieństw. Na nic
jednak rady wszystkich życzliwych nam osób, jeśli na Jezusa nie otworzyliśmy
się w pełni. On zaś nie będzie z nikim się dzielił. Jezus zasiądzie na tronie
naszego życia dopiero wtedy, gdy ofiarujemy mu je w całości. W następstwie
zostaniemy napełnieni Duchem, niepewność zastąpi pokój i radość, a wszelki
strach ustąpi miejsca bojaźni Bożej. Zwycięstwo wolności zależy od naszej
decyzji. Sięgnijmy po nią, porzucając wszelkie bezwartościowe „monety” i
zapraszając do swego serca godnego chwały Pana, Jezusa Chrystusa!
„Wszystko lub nic - oto Boży warunek.”
/W. Barclay/
