"Każdy zaś niech bada własne postępowanie, a wtedy będzie miał
uzasadnienie chluby wyłącznie w sobie samym, a nie w porównaniu z drugim."
Gal. 6:4
Lubimy porównywać się z innymi, choć nie zawsze przyznamy się do tego.
Najchętniej ze stojącymi, w naszym mniemaniu, niżej od nas, czy to pod względem
materialnym, zawodowym, czy urody bądź charakteru. To podnosi nasze poczucie
wartości, mimo, że często dumą napawa nas coś, na co nie miało się żadnego
wpływu, jak np. cechy wrodzone. Zamykanie oczu na to, czego nie chcemy w sobie
dostrzec, a przede wszystkim na swoje grzechy, jest równie typowe dla ludzkiej
natury. Ktoś opowiadał, w jaki sposób pewien człowiek uczynił pierwszy krok ku
Bożej łasce. Pewnego poranka w czasie golenia przyjrzał się sobie w lustrze bardzo
uważnie i powiedział: "Ty brudny, mały szczurze!". Od tego dnia
zaczął zmieniać się na lepsze. Nie znaczy to, że był na samym dnie ludzkiej
egzystencji, wręcz przeciwnie, uważany był za błyskotliwego i atrakcyjnego
człowieka z tkz. przyszłością. Lecz on sam znał ukrytą prawdę o sobie: metody,
jakimi dochodził do swojej opinii i myśli, których nie ujawniał nigdy na
twarzy. Nikomu innemu na całym świecie nie jest tak trudno spojrzeć szczerze w
oczy, jak samemu sobie. Dopiero tam, gdzie kończy się ludzka duma, zaczyna się
poznanie siebie. Pierwszym krokiem do upamiętania się i do pojednania z Bogiem
jest przyznanie się do grzechu przed samym sobą. Ludzkie
"zgrzeszyłem" otwiera ducha na usłyszenie Bożego
"przebaczam".
"Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko
dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada."
/Augustyn z Hippony/
