"By sprawił według bogactwa chwały Swojej, żebyście byli przez Ducha
Jego mocą utwierdzeni w wewnętrznym człowieku"
Efezjan 3:16
Pewien znany kaznodzieja był już bardzo starym człowiekiem, kiedy spotkał
swego przyjaciela z młodości, który na jego widok wykrzyknął: "Janie,
stary druhu, jak się miewasz?". Kaznodzieja odpowiedział wesoło: "Jan,
przyjacielu, czuje się doskonale, tylko dom, w którym mieszka, rozpada się
zupełnie. Czas i jego działanie nadwyrężyły go mocno i tak mi się zdaje, że Jan
będzie musiał wkrótce wyprowadzić się z niego. Ale sam Jan czuje się dzięki
Bogu, bardzo dobrze!". Dziecko Boże podlega tym samym prawom natury, co
wszyscy. Jego ciało starzeje się, zaczyna niedomagać. Ale istnieje w nim inne
prawo, prawo ducha, które sprawia, że choć zewnętrznie "niszczejemy",
to jednak nasz wewnętrzny człowiek "odnawia się z każdym dniem"
(2Kor. 4:16). Wiek może odebrać piękno i siły, a co gorsza, bieg lat może
odebrać nam żywioną przez całe życie nadzieję; wtedy stajemy się ponurzy,
otępiali i zrezygnowani. Wszystko zależy od tego, jaki mamy stosunek do Boga.
Jeżeli myślimy o Nim jako o dalekim i oderwanym od rzeczywistości, wtedy
poddajemy się rozpaczy; jeżeli zaś widzimy Go jako ściśle związanego z naszym
życiem, trzymającego swoją rękę na sterze historii, to możemy być pewni, że
lepsze wciąż jeszcze przed nami i mijające lata nie będą w stanie zabić w nas
"wewnętrznego człowieka". Czy posiadamy tę nadzieję? Jeśli tak, to
starość i śmierć przestaną nam być postrachem.
"Drzewo, które by chciało jedynie kwitnąć, skazałoby się na śmierć
przedwczesną. Trzeba umieć w odpowiednim czasie poświęcić kwiaty dla
owocu."
/ks. J. Tischner/
