"Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie
ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim."
Ew. Jana 3:36
Znana jest stara historia o linoskoczku Blondinie. Najpierw sam przechodził
po linie nad wodospadem Niagara, a potem pchając przed sobą taczki. Stojącego w
pobliżu mężczyznę, który obserwował to wszystko z zapartym tchem, zapytał czy
wierzy, że mógłby go przewieźć po linie w taczkach na drugi brzeg.
"Oczywiście, że wierzę, widziałem, jak pan to robi" - odparł
zagadnięty. "W porządku, to proszę siadać" – zaproponował linoskoczek
wskazując taczki. Na to jednak człowiek ten już nie był gotowy. Wierzył co
prawda umysłem, że jest to możliwe, lecz nie zaufał. Przykład ten obrazuje, iż
wiara bez zaufania nie jest prawdziwą wiarą. Czysto intelektualne przekonanie,
że Chrystus żył w ciele i umarł za ludzi, nie spowoduje żadnej zbawczej zmiany
w sercu czy życiu. Dopiero złożenie osobistej ufności w Chrystusie jako w
Zbawicielu, jest wiarą tożsamą z całkowitym oddaniem się w Jego ręce. Każdego
dnia, a więc i dzisiaj mamy tę wspaniałą możliwość przyjęcia Boga za Pana
naszego życia. Pełna wiara chrześcijańska składa się jednak z trzech etapów:
człowiek słucha poselstwa Słowa Bożego, przyjmuje je za prawdę, a następnie
całkowicie poddaje się mu i staje się jego wykonawcą.
„Aby
doświadczyć miłości, należy oderwać dłonie od tego, co pewne. Wszystkie
ziemskie pewności próchnieją; należy podnieść dłonie otwarte ku górze i
schwytać miłość; tylko ona może obdarzyć człowieka niekończącym się poczuciem
bezpieczeństwa i pokoju.”
/Roman Mleczko/
