"Starsze kobiety... niech
pouczają młodsze kobiety"
Tyt. 2:3-4
Jedno z pism kobiecych przeprowadziło ankietę, pytając swe czytelniczki o
szczęście. Znamiennym było, że kiedy dla dziewczyn i młodych kobiet pojęcie to
kojarzyło się z dobrobytem, urodą i miłością, dla bardziej dojrzałych wiekowo
jedną z ważniejszych cech szczęścia było poczucie bycia potrzebną. Pisarka
Joanna Paungger stwierdziła kiedyś: "Szczęście pojawi się samo, jeśli odnajdziemy
własny sens życia i swoje zadania i wstąpimy na drogę, by je pełnym sercem
wypełniać". Chrześcijanki odnalazły ten sens i zadania w życiu z Jezusem
Chrystusem. Niemniej wiele z nich nie jest odpowiednio przygotowanych do
spełnienia swej roli, stąd tak wiele niepowodzeń i frustracji w życiu duchowym
u kobiet, zarówno samotnych, jak i mężatek. Jednym z tego powodów jest brak
dojrzałych, mądrych kobiet, które chciałaby przekazywać swe doświadczenia
młodszym, w siostrzanej miłości uczyć je i instruować, spędzać z nimi wspólnie
czas. Korzyści z całą pewnością byłyby obopólne. Maria, matka Pana Jezusa,
przed jego narodzeniem przez trzy miesiące przebywała w domu Elżbiety, kobiety
od niej starszej, a więc i bardziej doświadczonej. Podobnie twórczą, pouczającą
rolę spełniała Noemi w życiu Rut, dając jej życzliwe wskazówki. Zawsze, bez
względu na wiek znajdziemy kobiety młodsze od siebie, potrzebujące. Może nie
będzie to osoba młodsza wiekiem, a "młodsza w Panu", która dopiero co
rozpoczęła nowe życie z Nim i potrzebuje duchowej opieki. Możliwości jest
bardzo wiele, a ich podstawą jest miłość nastawiona na dawanie, na wzbogacanie
innych oraz modlitwa. Osobista więź z Bogiem i służba dla dobra innych
gwarantuje poczucie szczęścia, niezależne od wszystkiego innego.
"Szczęście człowieka na ziemi zaczyna się dlań wtedy, gdy zapominając
o sobie zaczyna żyć dla bliźnich."
/Mikołaj Gogol/
