poniedziałek, 9 marca 2026

Tyt. 2:3-4




"Starsze kobiety...  niech pouczają młodsze kobiety"
Tyt. 2:3-4

Jedno z pism kobiecych przeprowadziło ankietę, pytając swe czytelniczki o szczęście. Znamiennym było, że kiedy dla dziewczyn i młodych kobiet pojęcie to kojarzyło się z dobrobytem, urodą i miłością, dla bardziej dojrzałych wiekowo jedną z ważniejszych cech szczęścia było poczucie bycia potrzebną. Pisarka Joanna Paungger stwierdziła kiedyś: "Szczęście pojawi się samo, jeśli odnajdziemy własny sens życia i swoje zadania i wstąpimy na drogę, by je pełnym sercem wypełniać". Chrześcijanki odnalazły ten sens i zadania w życiu z Jezusem Chrystusem. Niemniej wiele z nich nie jest odpowiednio przygotowanych do spełnienia swej roli, stąd tak wiele niepowodzeń i frustracji w życiu duchowym u kobiet, zarówno samotnych, jak i mężatek. Jednym z tego powodów jest brak dojrzałych, mądrych kobiet, które chciałaby przekazywać swe doświadczenia młodszym, w siostrzanej miłości uczyć je i instruować, spędzać z nimi wspólnie czas. Korzyści z całą pewnością byłyby obopólne. Maria, matka Pana Jezusa, przed jego narodzeniem przez trzy miesiące przebywała w domu Elżbiety, kobiety od niej starszej, a więc i bardziej doświadczonej. Podobnie twórczą, pouczającą rolę spełniała Noemi w życiu Rut, dając jej życzliwe wskazówki. Zawsze, bez względu na wiek znajdziemy kobiety młodsze od siebie, potrzebujące. Może nie będzie to osoba młodsza wiekiem, a "młodsza w Panu", która dopiero co rozpoczęła nowe życie z Nim i potrzebuje duchowej opieki. Możliwości jest bardzo wiele, a ich podstawą jest miłość nastawiona na dawanie, na wzbogacanie innych oraz modlitwa. Osobista więź z Bogiem i służba dla dobra innych gwarantuje poczucie szczęścia, niezależne od wszystkiego innego.

"Szczęście człowieka na ziemi zaczyna się dlań wtedy, gdy zapominając o sobie zaczyna żyć dla bliźnich."
/Mikołaj Gogol/