wtorek, 17 lutego 2026

Zach. 7:9


"Tak mówi Pan Zastępów: Wydawajcie sprawiedliwe wyroki i świadczcie sobie nawzajem miłość i miłosierdzie!"
Zachariasza 7:9

Stara opowieść mówi o mądrym zakonniku, do którego inni bracia przyszli z pytaniem: "Powiedz nam, czy gdy widzimy naszych braci drzemiących w czasie świętych obrzędów, powinniśmy ich uszczypnąć, żeby nie spali?". Zakonnik rzekł im: "Gdybym rzeczywiście ujrzał śpiącego brata, położyłbym jego głowę na moich kolanach i pozwolił mu odpocząć". Miłosierne współczucie jest szczególną cechą serca. Jest troską, mającą na celu dobro innego człowieka, bez obciążania się uprzedzeniami do niego, z poszanowaniem  należnej mu godności. Każda istota na tym świecie potrzebuje współczucia, ponieważ nikt nie jest wolny od bólu. W chwilach cierpienia, choroby, straty, to nie do formuł i litości tęsknimy; uzdrawia nas kochająca obecność drugiej osoby. Niekiedy więcej zdziała jeden życzliwy dotyk, gest współodczuwania z nami, niż recepty i rady. Wiemy, jak źle żyje się z nienawiścią i wyobcowaniem. Trudno też polubić ludzi, którzy pielęgnują w sercach zło i nie pozwalają mu odejść. Ale i tutaj niewiele się wskóra nawracaniem na siłę, wytykaniem błędów czy udzielaniem mądrych wskazówek. Za to niejedne kamienne serce stopniało wobec żywego współczucia, przepełnionego miłością i ciepłem. Bez względu na to, jak odpychający zdaje się nam być ktoś drugi, i jak usprawiedliwione są te nasze uczucia, jedyną drogą do pokonania tego w sobie jest znalezienie w sobie wybaczenia i troski, która pozwoli nam zobaczyć tego kogoś poprzez miłość Bożą. Wyjście drugiemu człowiekowi naprzeciw, dotknięcie jego bólu dobrocią i współczuciem, jest wyrazem tego, czego uczy Jezus Chrystus.

"Kochać kogoś to znaczy widzieć tę osobę taką, jaką Bóg chciał, aby była."
/Fiodor Dostojewski/