"Kto pilnuje swojej drogi, zachowuje życie."
Przyp. Sal. 16:17
Patrząc z lotu ptaka na dworzec kolejowy, widzi się szyny leżące blisko
siebie, a potem rozchodzące się w różne strony. Nie wiadomo, w którym kierunku
uda się pociąg stojący na stacji. Podobnie, gdy się jest młodym, ma się przed
sobą wiele możliwości. Wyrusza się pospiesznie w jakąś stronę i pędzi własnym
torem. Jedzie się najpierw z dumą i pewnością, że jest się tak sprawnym i cały
świat stoi otworem. W miarę upływu lat - już z coraz większą nostalgią za
sprawami, których się już nie zrealizuje, bo zwrotnicę ma się już za sobą, a
droga wytyczona. U niektórych przychodzi pokusa, by zmienić jeszcze tor na
inny, wydający się atrakcyjniejszy od obecnego. Jednym się udaje, inni
wykolejają się, zawodzą "pasażerów", których zabrali ze sobą w podróż
życia. Ci bardziej dojrzali wiedzą, że ostatecznie byłoby się znów tylko na
jednej drodze - tyleż, że na innej. Zrozumieli też, że choć pociąg pozostanie
na raz obranej trasie, nadal ma jeszcze wiele możliwości: czy pędzić jak
najszybciej do celu, czy jechać powoli podziwiając krajobrazy lub na jakich
zatrzymywać się stacjach. Ich uzasadnienie musi być głębsze, żeby wysiłki miały
sens. O Biblii można by powiedzieć, jest czymś w rodzaju "rozkładu jazdy"
do naszej życiowej podróży. Bóg uwzględnił nas w Swoim planie dla świata i
chce, aby nasze życie było dobre i spełnione. Po to dał nam jedynego
przewodnika, Jezusa Chrystusa (Mat. 23:10), aby przyjmując Go za Pana i
wzorując się na Nim osiągnąć cel wiary, zbawienie dusz. Baczmy więc pilnie, jak
postępujemy, "nie jako niemądrzy, lecz jako mądrzy" (Efez. 5:15-16). Dajmy
się prowadzić przez Słowo Boże do Tego, na Kogo ono wskazuje.
"To, co się stanie jutro, zależy od wyborów, których dokonujesz
dzisiaj."
/H.V. Lugt/