"I mówił im: Czyż przynoszą światło po to, aby je postawić pod korcem
albo pod łóżkiem? Czyż nie po to, aby je postawić na świeczniku?"
Ew. Marka 4:21
Jezus nie nawołuje nas do izolacji. To prawda, że nie wolno nam należeć do
tego świata, czyli nie podzielać jego wartości, mamy jednak być na tym świecie.
Istnieje na ten temat wiele nieporozumień. Na przestrzeni wieków niektórzy
chrześcijanie wycofywali się z kontaktów z nie-chrześcijaninami. I współcześnie
wielu z nas ogranicza je i stara się
otaczać ludźmi wyłącznie wierzącymi. Mylimy bowiem izolowanie się od grzechu, z
izolowaniem się od grzeszników. Wycofanie się ze świata oznacza "ukrywanie
swojego światła pod korcem". W pewnych przypadkach postępuje się tak
również dlatego, aby nie doznać bólu konfliktu i odrzucenia. Strach grozi jednak
przytłoczeniem wiary. Wiadomo, że życie wierzących na świecie łączy się z
pewnymi niepożądanymi konsekwencjami. Nasze czasy charakteryzują się już
większą tolerancją wobec chrześcijan, niemniej mogą i nas spotykać przykrości.
Na ile wyrzekasz się ducha tego świata, w którym żyjesz i wywyższasz Chrystusa,
na tyle twój styl życia znajdzie się w konflikcie ze stylem życia otoczenia.
Czy to jednak powód, by zaprzestać niesienia światła tym wszystkim, którzy wyczekują
go i szukają? Nam samym też ktoś rozświetlił ciemności. A więc nie izolacja, a
ewangelizacja! Po tym życiu nie będziesz już miał okazji maszerowania wstępując
w ślady Zwycięzcy nad czasem i wiecznością. Trwa ostatni akt.
„A biada milczącym o Tobie, że mając mowę stali się niemymi.”
/św. Augustyn/
