czwartek, 20 sierpnia 2026

1 Kor. 13:3


„I choćbym rozdał całe mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże.”
1 Koryntian 13:3

„Postanowiłem napisać wiersz o miłości. Szukałem natchnienia. Swoje serce po brzegi wypełniłem miłością. Szukałem słów prostych, a równocześnie wzniosłych, którymi wyraziłbym swoją miłość. Pomyślałem jak wiele emocji mieści się miedzy jednym uderzeniem serca a drugim. Chciałem żonglować słowem „miłość” jak zawodowy cyrkowiec... Czekałem, i oto się pojawił. Muza poezji okazała się łaskawa i napełniła mnie swoim duchem. Z sercem przepełnionym wzniosłymi uczuciami, przede wszystkim miłością, przygotowywałam się do pisania. Byłem absolutnie pewien, że spod mego pióra wyjdzie coś zupełnie wyjątkowego! Skupiony, z poważną miną, usiadłem przy stole... Nie zdążyłem napisać ani jednego słowa, gdy usłyszałem ciche pukanie do drzwi. Podniosłem głowę i z niezadowoleniem pomyślałem:, Dlaczego ktoś przeszkadza mi w takiej chwili?! Zniecierpliwiony i zły otworzyłem drzwi. Przed progiem ujrzałem małą dziewczynkę. Zrazu chciałem na nią nakrzyczeć, czemu przychodzi akurat teraz, i co to za ważna sprawa, z powodu, której mi przeszkadza, tym bardziej, że jej nie znam!... Już nabrałem powietrza żeby wybuchnąć, ale kiedy popatrzyłem w nieśmiałe oczy tego dziecka, zmieniłem zamiar i niechętnie zapytałem: - Czego chcesz?! - Chciałam, żeby pan napompował mi kółeczka. - Kółeczka, jakie kółeczka?... - Kołeczka w moim rowerku, który sto przy piaskownicy, wyjaśniło rezolutnie dziecko. W pierwszej chwili chciałem skłamać, że nie mam pompki do roweru. Potem pomyślałem, że powiem prawdę. Powiem, że robię coś ważnego i nie mogę przerwać tej czynności. Ale wybrałem trzecią możliwość: poszedłem do piwnicy po pompkę. Sprawdziłem kółka, w których faktycznie prawie nie było powietrza, a potem sprawnie je napompowałem. Dziewczynka bez słowa wsiadła na rowerek, i jakby na moją cześć wykonała rundę honorową wokół piaskownicy. Dopiero wtedy zobaczyłem, że ma ona dwa blond warkoczyki z kokardami w różnych kolorach: nie byłem pewien czy to kolor różowy i niebieski, czy może czerwony i granatowy. Po okrążeniu piaskownicy sprawnie zahamowała koło mnie, i z uśmiechem - pewna siebie, rozradowana i szczęśliwa - zawołała: - Dziękuję!!! Odwzajemniłem jej uśmiech i pomachałem pompką. Byłem dziwnie rozradowany i szczęśliwy: chyba szczęśliwszy od niej! Pomyślałem, że miłości i szczęścia nie trzeba szukać, bo uczucia te znajdą nas same. Przypomniałem sobie słowa apostoła Jana: „Bracia nie miłujmy językiem i słowem, ale czynem i prawdą”. Nie uszczęśliwiłem świata mizernym wierszem, ale dałem radość małemu człowiekowi, pompując rowerek.“

/Leonard Jaworski/