„Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych
owoców.”
Ew. Mateusza 7:15
W XIX wieku Charles Bradlaugh, zdeklarowany ateista, zaproponował pewnemu
wierzącemu debatę poświęconą zasadności twierdzeń chrześcijańskich.
Chrześcijanin ów, Hugh Price Hughes, misjonarz działający w londyńskich
slumsach, odpowiedział, iż zgadza się, ale pod jednym warunkiem.
"Proponuję, aby każdy z nas przedstawił dowody zasadności swych przekonań
- osoby, które zostały na stałe wyzwolone z grzesznego i haniebnego życia
poprzez wpływ naszego nauczania. Ja przyprowadzę 100 takich osób i proponuję,
aby pan uczynił to samo". W efekcie negocjacji Hughes przystał na to, żeby
Bradlaugh przyprowadził 50 takich osób, których życie na stałe zmienił ateizm, a
gdy się okazało, że i to jest niemożliwe, by przyprowadził 20. W końcu zgodził
się na jedną osobę! Bradlaugh miał zatem znaleźć tylko jednego człowieka,
którego życie poprawiłoby się na stałe dzięki wyznawaniu ateizmu, a Hughes,
który miał przyprowadzić 100 osób, mimo wszystko przystał na to. I jaki był
ostateczny wynik ich debaty? Bradlaugh wycofał się, nie mogąc znaleźć nikogo,
kto odpowiadałby temu postawianemu warunkowi! Wierzymy, że tylko Bóg, który nas
stworzył i zna serca nasze, może je odradzać i na trwałe przemieniać. Świat, ze
swoimi przemijalnymi ideologiami, cywilizacją i techniką, nie potrafi zmienić natury
człowieka na lepszą. Patrząc na owoce życia ludzi stwierdzimy, że tak naprawdę
to tylko Bóg jest ratunkiem. Wszystko inne to tylko marne obietnice i złudzenia.
„Jezus nie wysyła nas po to, abyśmy siłą ciągnęli ludzi do chrześcijaństwa,
nie po to, abyśmy zastraszali ich, lecz abyśmy zachęcali ich w taki sposób,
żeby widząc wspaniałe owoce naszego życia sami zapragnęli takiego życia.”
/W. Barclay/
