"A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez
odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest
dobre, miłe i doskonałe."
Rzym. 12:2
Kogoś, kto ślepo przyjmuje poglądy i zachowania większości, nazywa się
konformistą. Człowiek dostosowany mówi, że słuszne jest to, co zapewnia
powodzenie. Najlepiej stopić się z innymi, bo co czynią wszyscy, nie może być
złe. Marsz w rytmie masowości jest wykluczeniem ryzyka, że wypowie się czy
postąpi niewłaściwie. Kto szuka uznania większości, staje się duchowym
niewolnikiem, często nawet nie wiedząc o tym. Zatraca się samodzielne myślenie
i własną indywidualność, która kształtuje się z reguły w opozycji do otoczenia
i w procesie przewartościowywania istniejących poglądów. Człowiek, który
rezygnuje z własnego zdania, płynie co prawda z prądem, lecz z prądem rzecznym
płyną jedynie ryby martwe. Jezus był zdecydowanym nonkonformistą. Jeżeli
otoczenie narzuca nam, że szczęście i znaczenie polega na posiadaniu domu,
modnych rzeczy, to Jezus mówi: "nie od obfitości dóbr zależy czyjeś
życie". Jeśli chlubimy się z naszej wyższości, religijności, pobożności,
to Jezus ostrzega, że pierwsi mogą się stać ostatnimi. Gdy pozwalamy porwać się
masowym emocjom, Jezus nawołuje do czujności, roztropności i do miłości
nieprzyjaciół. Chrześcijanie mają mieć własne zdanie i umieć bronić je w razie
potrzeby. Iść za Jezusem poprzez świadomą decyzję. Opierając swe przekonania na
autorytecie Pisma Świętego, będziemy umieli rozróżnić, co jest naprawdę wolą
Bożą, a co tylko bezkrytycznym identyfikowaniem się z innymi. Tam, gdzie
wszyscy myślą tak samo, na ogół nie myśli się zbyt wiele.
„Człowiek,
który nie ma zwyczaju mieszkać w swoim wnętrzu, podobny jest do kogoś, kto ma w
piwnicy dobre wino, lecz wcale o tym nie wie, bo go nigdy nie próbował.”
/Mistrz Eckhart/
