środa, 25 lutego 2026

Ew. Łuk. 3:10


"I pytały go tłumy: Cóż więc mamy czynić?"
Ew. Łukasza 3:10

Słuchacze Jana Chrzciciela przybyli z daleka, zadali sobie więc niemało trudu, by posłuchać jego kazania. A wtedy usłyszeli: "Plemię żmijowe!". Czy umiemy sobie wyobrazić naszą reakcję, gdyby dzisiaj w kościele padły tak ostre słowa? Jesteśmy przyzwyczajeni, że księża i pastorzy zwracają się do nas: "mili słuchacze", "drogie dzieci", "bracia i siostry". Ale czy Jan, stanąwszy dzisiaj na kazalnicy jakiegokolwiek kościoła nie użyłby może równie twardej mowy, jak wtedy? Pod wieloma względami jesteśmy podobni do jego słuchaczy. Oni także cenili wysoko swą przynależność wyznaniową i byli dumni, że należą do Bożych wybrańców. Jak tamtym, tak może i nam się wydaje, że jesteśmy dobrzy i nie musimy bać się przyszłego gniewu Bożego. Jan Chrzciciel zburzył im to pyszne mniemanie o sobie. Jego kazanie wstrząsnęło nimi i poruszyło ich serca do tego stopnia, że zaczęli pytać: "cóż więc mamy czynić?". Może i nasze serca potrzebują niekiedy silniejszej mowy, aby je skruszyć i po kazaniu pytać się o to samo. Jan Chrzciciel wskazywał na Jezusa, któremu torował drogę, abyśmy teraz mogli iść za Nim. A to oznacza, by być Jego naśladowcą również poza murami kościoła, w domu, w szkole, w miejscu pracy, we współżyciu z innymi ludźmi, również z tymi, którzy mają inne przekonania niż nasze. Św. Augustyn słusznie zauważył, że źródłem wszelkiego grzechu jest pycha.

„Cóż znaczą najlepsze słowa, jeśli rozmijają się z rzeczywistością.”
/Kurt Tucholsky/