czwartek, 11 czerwca 2026

Ew. Mat. 25:45


"Zaprawdę powiadam wam, czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, i Mnie nie uczyniliście."
Ew. Mateusza 25:45

Człowiek może być jednocześnie przez kogoś kochany, a przez innego pogardzany. Tak było z Jezusem. Im dłużej nauczał i występował publicznie, tym wyraźniej okazywało się, czym był dla różnych ludzi. Najbardziej znienawidzony był przez kapłanów w Jerozolimie, dla nich było jasne, że Jezus musi umrzeć. W serca jego uczniów wkradało się rozczarowanie, odkąd im oznajmił, że to musi się stać. Szczególnie rozczarowany był Judasz. Jego zdrada wynikała między innymi i z tego, że zawiódł się w nadziejach pokładanych w Jezusie. Ale byli i prawdziwie życzliwi przyjaciele, pośród których nasz Pan był miłowany i szanowany. Maria, siostra wskrzeszonego z martwych Łazarza, okazała Jezusowi swoją przyjaźń i miłość w sposób niezwykły. Namaściła Pana bardzo kosztownym olejkiem, co wywołało oburzenie obecnych i szemranie przeciw kobiecie. Jezus przyjął to jednak z wdzięcznością i stanął w jej obronie. Jaka to pociecha dla tych, którym inni wyrządzają przykrość, gdy trzymają się nauki Jezusa i służą bliźnim tym, czym potrafią: majątkiem, zdolnościami, czasem. Jak często muszą słyszeć słowa oburzenia: "Na cóż ta strata?". Inne niewiasty nakupiły wonności, aby namaścić ciało Jezusa leżące w grobie, Maria uczyniła to za życia swojego Pana. O ileż piękniejsze byłoby życie, gdybyśmy wieńce i kwiaty składane na grobach naszych zmarłych dawali im za życia, może w formie dobrego słowa, życzliwego spojrzenia, serdecznego uścisku dłoni! Uczmy się od Marii, siostry Marty, jak obdarzać innych miłością i troską, gdy są jeszcze pośród nas! Jezus Chrystus mówi, że nasz stosunek do nich nie pójdzie w zapomnienie.

"Tego, co czyni się z miłości, nigdy się nie traci, lecz to trwa nieustannie i powiększa swą wartość."
/Kahil Gibran/