"Wy raczej powinniście przebaczyć mu
i dodać otuchy, aby go przypadkiem nadmiar smutku nie pochłonął. Dlatego proszę
was, abyście postanowili okazać mu miłość."
2 Kor. 2:7-8
Postawę chrześcijańskiej miłości i
akceptacji można porównać do sióstr i braci starających się zjeść wspólny
posiłek bez kłótni. Kto wychował się w licznej rodzinie, wie, jak niekiedy
trudno zachować spokój przy stole. Różne temperamenty i odmienna wrażliwość powodują,
że ta sama sprawa może u jednych wywołać wzruszenie ramion, a inny odbierze to
jako osobistą zaczepkę. Jakaś siostra wstała dziś z bólem głowy, za to brat w
nadmiarze energii rozgadał się zbyt głośno... powodów domowych kłótni znajdzie
się wiele. Za to poza domem rodzeństwo stoi jednym murem, gotowe stanąć w
obronie, gdyby jednemu z nich dokuczał ktoś obcy! Przyjęcie Chrystusa nie
oznacza, że ty, ja i wszyscy inni staniemy się ideałami. Musimy uczyć się
miłości do naszych sióstr i braci, tak, jak w domu uczono nas spokoju przy
wspólnym stole. Kiedy jesteśmy kimś rozczarowani albo urażeni, nie powinniśmy
się odcinać ani zrywać przyjaźni. Może Bóg chce nas wtedy czegoś nauczyć, np.
większej wyrozumiałości, tolerancji, pokory. Wystrzegajmy się pamiętliwości,
lepiej jak najszybciej szukać zgody, wybaczyć. Być może taka siostra czy brat
żałuje swego postępku, a nasza surowa postawa uniemożliwia pojednanie. Sprawa z
czasem zostanie zapomniana, ale nasza reakcja na nią nie będzie dobrym
świadectwem. Nasz Ojciec Niebieski rozumie i kocha każde ze Swoich dzieci, więc
kiedy przystępujemy do Niego, miejmy w sercu pokój z wszystkimi siostrami i
braćmi.
"Zbyt łatwo nas urazić, zbyt łatwo
nam myśleć o tym, co wycierpieliśmy od innych ludzi. Nie zauważamy jednak, jak
inni cierpią z naszego powodu. Każdy, kto w pełny i uczciwy sposób zastanowi
się nad własnymi wadami, odkryje, że nie ma powodu, aby innych surowo
osądzać."
/Tomasz a Kempis/
