„Wiemy bowiem, że jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem, się rozpadnie, mamy budowlę od Boga, dom w niebie, nie rękoma zbudowany, wieczny.”
2 Kor. 5:1
Im człowiek staje się starszy, tym bardziej odczuwa zawodność swojego ciała. Nie mamy już tej sprawności fizycznej, co wcześniej i pojawiają się różne dolegliwości. Słabnie nasz wzrok i słuch, męczymy się szybciej, zawodzi nas pamięć. To, na czym tak bazowaliśmy będąc młodymi, staje się niepewne i kruche. Słowem: mamy poczucie, że mieszka się jakby w namiocie, nie w solidnych murach. Czy wobec tych przemian musimy popadać w zwątpienie? Nie, w żadnym wypadku. Obecne ciało to niestabilne domostwo, lecz daje schronienie duchowej istocie – nowemu człowiekowi. Gdy pewnego dnia owo ziemskie mieszkanie zostanie zniszczone, Bóg obiecuje nam trwałą budowlę: ciało chwały. Ono nie ulegnie niszczącemu upływowi czasu, będzie całkowicie odpowiadać potrzebom oraz istocie nowego człowieka. Na dodatek, jest nam przyrzeczone na wieczność! Czyż to nie wspaniała perspektywa? Od chwili nawrócenia nasza dusza i duch są wybawione, lecz wciąż ogranicza nas nie wybawione ciało. Prowadzi to niejednokrotnie do cierpień, ale ten stan nie będzie trwać zawsze. Pamiętajmy, że jesteśmy tu tylko pielgrzymami i możemy mieć żywą nadzieję na zmartwychwstanie ducha i ciała!
„Bogactwo naszych ludzkich doznań byłoby ubożone i niezwieńczone uczuciem pełnej radości, gdybyśmy nie mieli do pokonania żadnych przeszkód. Bez ciemnej doliny i bez wspinania się w górę, wytchnienie na szczycie góry nawet w połowie nie byłoby tak wspaniałe.”
/Helen Keller/
