"Miejcie sumienie czyste, aby ci, którzy zniesławiają dobre
chrześcijańskie życie wasze, zostali zawstydzeni, że was spotwarzali."
1 Piotr. 3:16
Wstrząsająca jest scena z dramatu Szekspira "Makbet". Żona
Makbeta w żaden sposób nie potrafi zmyć śladów krwi na rękach, które codziennie
pokazują się na nich. Ale nawet nie posiadając widzialnych znaków swych
przestępstw, można się czuć naznaczonym ich piętnem. Pewien rolnik podpalił
swoje gospodarstwo i pobrał odszkodowanie, za które wystawił sobie nowy dom.
Jednak w tym nowym domu nie zaznawał spokoju. Wreszcie zgłosił się do
prokuratora i ujawnił swoje przestępstwo. Oskarżało go jego sumienie. Ten
wewnętrzny głos daje możliwość rozróżniania dobra od zła, cnoty od występku,
prawdy od fałszu. Sumienie może jednak błądzić, Saul z "czystym
sumieniem" tępił pierwszych chrześcijan, i nie odczuwał żadnych wyrzutów
do czasu, dopóki poznał Jezusa Chrystusa. Sumienie można również i zabić.
Człowiek staje się wtedy podobny do gospodarza, który w nocy zastrzelił swego
psa, ponieważ jego natarczywe szczekanie budziło go ze snu. Rano okazało się,
że pies alarmował, iż zakradają się złodzieje. Zabite sumienie już nie alarmuje
i nie przestrzega przed złymi czynami i ich skutkami. Człowiek staje się zimny,
cyniczny i bezwzględny. A jednak Bóg może zbudzić sumienie nawet najbardziej
twardego człowieka. Tak stało się z Saulem, którego Pan oświecił i uczynił
narzędziem dobra. Słowo Boże mówi, że to Duch Święty wprowadza we wszelką
prawdę. On objawia ludziom wolę Bożą, a tym, którzy ją przyjmują, wzmacnia na
drodze wytrwałości. Zachowując czyste sumienie wobec Boga i ludzi stajemy się
godnymi reprezentowania Chrystusa.
"Najniebezpieczniejszą dla człowieka chorobą jest niewydolność
sumienia."
/ks. S. Jasionek/
