„Wy zaś nie tak, lecz kto jest największy wśród was, niech będzie jako najmniejszy,
a ten, który przewodzi, niech będzie jako usługujący.”
Ew. Łuk. 22:26
Powieściopisarz rosyjski Mikołaj Leskow jest autorem opowiadania
"Kuglarz Pamfalon". Opisuje w nim, jak wysoki urzędnik cesarza
Bizancjum wyrzekł się stanowisk, zaszczytów i dóbr, by jako święty słupnik
prowadzić życie miłe Bogu. Im dłużej żył na swoim słupie, tym bardziej
utwierdzał się w przekonaniu, że jest chyba jedynym człowiekiem, w którym Bóg
ma upodobanie. W samotności upajał się swoją pobożnością. Ale jakiś głos wezwał
go, żeby poszedł do Damaszku i zobaczył Pamfalona. Po uciążliwej drodze i
długim szukaniu znalazł wreszcie Pamfalona. Ten okazał się kuglarzem, który
swoimi figlami zabawiał swawolny ludek i zarabiał dużo pieniędzy. Mimo to
niczego się nie dorobił. Zawsze znajdowali się ludzie, którzy potrzebowali jego
pomocy, a on nie odmawiał, wspierając szczerze i bezinteresownie. Słupnik z
przerażeniem rozpoznał, że jego własna pobożność jest zwykłym samolubstwem,
Pamfalon zaś, przy całej swojej lekkomyślności, służył szczerze Bogu. Kochał
bowiem ludzi, nie słowami, lecz czynem. Jakub wskazuje drogę do wiary czynnej w
miłości. Tą drogą jest Chrystus, naśladowanie Go. Czynna miłość pomaga zachować
wiarę i czyni ją autentyczną. Kogo Chrystus doprowadza do wiary, tego przemienia
wewnętrznie. Wiara nie może ograniczać się do brania, bo wtedy jest martwa.
Tak, jak pozbawione życia jest Morze Martwe, które pochłania wszystkie wody
Jordanu. Nie ma odpływu i wszystko zatrzymuje dla siebie. Oto, na co umiera
wiara.
„Ludziom, którzy
sami sobie śpiewają pochwalne hymny, zazwyczaj brak akompaniamentu.”
/J. Nouet/
