"My zaś napominamy was, bracia, żebyście... gorliwie się starali
prowadzić żywot cichy, pełnić swe obowiązki i pracować własnymi rękami"
1 Tes. 4:10-11
Przyglądając się wyrobom i zabytkom nawet nie tak dalekiej historii, jak
np. kamienicom secesyjnym, czujemy podziw dla pracy dawnych rzemieślników.
Wkładali w nią cały swój kunszt, dbając o piękno nawet najdrobniejszych
szczegółów. Zawód rzemieślniczy cieszył się uznaniem i nierzadko przechodził z
ojca na syna. Stopniowo daleko posunięta automatyzacja i specjalizacja
zdegradowała naszą pracę. Niekiedy wypełniona jest tak monotonnymi
czynnościami, że zatracamy zadowolenie z niej i nie dostrzegamy jej sensu. W
gruncie rzeczy jednak każdy zawód odgrywa ważną rolę w całym organizmie
społeczeństwa. Kto wykonuje swą pracę, obojętnie, czy poczuł do niej powołanie
czy wybrał ją z namowy rodziców, wypełnia zadanie dane mu jako część całości.
Niekiedy ulegamy złudzeniu, iż inny zawód byłby dla nas właściwszy. Bardziej
istotnym jest jednak nie sam rodzaj stanowiska czy zakresu pracy, ile nasz
stosunek do niej. Nie obojętnym jest, czy swój zawód traktujemy tylko jako
środek do zdobycia pieniędzy, czy też uznamy go za Boże zadanie, jakie nam
Stwórca powierzył. Praca jest tak samo świadectwem chrześcijanina, jak każda
inna sytuacja życiowa. Poprzez nią możemy wykazać się cierpliwością, pokorą,
pilnością i dalszymi cechami godnymi uczniostwa Chrystusa. Nie trzeba pytać: Co
mam z mojej pracy? Ale raczej: Co inni mają z mojej pracy, czy jest ona w
jakimś sensie pożytkiem dla innych ludzi? Czy ci, którzy pracują obok mnie,
widzą moją odpowiedzialność przed Bogiem? Nie ma chybionych zawodów, są tylko
chybione i nie wykorzystane okazje.
"Żadna praca nie poniża człowieka, bo w każdą możesz wlać ducha i
uszlachetnić ją."
/Józef I. Kraszewski/
