„Postępujcie jako dzieci światłości, bo owocem światłości jest wszelka
dobroć i sprawiedliwość, i prawda.”
Efez. 5:8
Kiedy Jonas Hanway próbował rozpowszechnić parasol i spacerował angielskimi
ulicami niosąc go nad głową, śmiano się z niego, a nawet obrzucano kamieniami.
Ktokolwiek odróżnia się od innych, strojem, niekonwencjonalnym zachowaniem czy
inaczej myśląc, jest z reguły traktowany z uprzedzeniem, uznawany za dziwaka.
Niekiedy jest dla otoczenia na tyle niewygodny, że wyklucza go spośród siebie.
Tak jest np. wtedy, gdy taka osoba swą życiową postawą oskarża ludzi, zmusza
ich do myślenia i pokazuje wyższy poziom moralny, niż powszechnie spotykany.
Spotyka to również chrześcijan konsekwentnie wyznających Boga nie tylko w
słowach, ale i w praktyce. Musi być jednak wyraźna różnica pomiędzy ludźmi
Boga, a ludźmi bez wiary. Chrześcijan, który jest w dobrych układach ze
światem, nie jest w dobrych układach z Bogiem, i vice versa. Bóg przykazał nam
oddzielić się od świata, nie kochać go i się z nim nie przyjaźnić. Istotne
tutaj jest wskazanie na różnicę między odizolowaniem się od niego, a nie
łączeniem się z nim. Nie moglibyśmy pozyskać ludzi dla Chrystusa, gdybyśmy
odizolowali się od nich. Wierzący są solą ziemi, lecz sól nie będzie mogła
spełniać swych funkcji, jeśli nie będzie miała się z czym kontaktować. Na pewno
jednak nie pomożemy światu idąc z nim na kompromis. Chrześcijan powinien mieć
odwagę, aby odróżniać się od innych. Jedynie zachowując siebie czystym od złych
wpływów świata będzie godnym ambasadorem Królestwa Bożego. Ktoś, kto wstydzi
się Chrystusa, nie dozna ryzyka odrzucenia, ale też nie pozna pełni radości
bycia Jego uczniem.
„Chrześcijanie zachowują
się często tak, jak gdyby znajdowali się na ruchomym chodniku, który kieruje
ich ku niebu najtańszym kosztem.“
/Spurgeon/
