"Albowiem Królestwo Boże, to nie pokarm i
napój, lecz sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym."
Rzym. 14:17
W czasie jednego ze swoich wykładów David Hilbert,
znany matematyk, powiedział z ironią: "Każdy człowiek ma pewien określony
horyzont myślowy. Kiedy ten się zwęża i staje się nieskończenie mały, zamienia
się w punkt. Wtedy człowiek mówi: To jest mój punkt widzenia". My,
chrześcijanie, też mamy często swoje "punkty widzenia" i to one są
pułapką, w którą raz po raz wpadamy, zawężając Słowo Boże do swoich przekonań.
Jest to pułapka o tyle podstępna, że nikt sam siebie nie uważa za legalistę.
Nasze zasady wydają się nam konieczne, więc koncentrujemy się na nich coraz
mocniej, wyolbrzymiając ich znaczenie i potępiając myślących inaczej. Jezus
zdecydowanie występował przeciwko faryzeuszom, nie dlatego, że przestrzegali
przepisów, lecz że widział niebezpieczeństwo ich legalizmu. Potępiał ich
przesadne przywiązanie do tego, co zewnętrzne i narzucanie tych zasad innym, a
zaniedbywanie przy tym spraw ważnych. "Przecedzacie komara, a połykacie
wielbłąda!". Historia Kościoła dowodzi, że chrześcijanie prześcigali
czasem faryzeuszy w skrajnościach. Bóg to przewidział to, dlatego w swoim
Słowie tak często wskazuje na nowe przymierze, już nie sztywnej litery, lecz
ożywiającego ducha (2 Kor.3:6). Ktoś powiedział, że kościół poświęcił tyle
czasu na wpajaniu nam strachu przez popełnieniem błędów, że staliśmy się jak
pianiści, którzy grają melodie, ale nigdy ich naprawdę nie słyszą, ponieważ ich
głównym zmartwieniem jest nie pomylić się. Dobre zrozumienie Ewangelii sprawia,
że stajemy się poszukiwaczami łaski. Otwórzmy serca na jej radosne przesłanie.
"Gdyby świat można by zbawić za pomocą
poprawnej księgowości, zbawienie przyszłoby przez Mojżesza, a nie przez
Jezusa."
/Robert F. Capon/
