„Prostujcie ścieżki dla nóg swoich, aby to, co chrome, nie zboczyło, ale
raczej uzdrowione zostało.”
Hebr. 12:13
„W dawnych Chinach kobieta po wyjściu za mąż wprowadzała się do domu swego
małżonka, gdzie usługiwała zarówno jemu, jak i jego matce. Pewna wyniosła dziewczyna nie była jednak w stanie znieść codziennych uwag swojej teściowej i pragnęła jak najszybciej zostać wyłączną panią domu. W tym celu postanowiła udać się do sklepu z
ziołami. Zwróciła się z prośbą do sprzedawcy, który był starym przyjacielem jej ojca:
„Nie mogę wytrzymać pod jednym dachem z moją teściową. Ona doprowadza mnie do obłędu! Czy mógłbyś mi sprzedać jakaś truciznę? Kiedy otruję moją teściową, skończą się
wszystkie kłopoty!". Zielarz zastanowił się chwilę i powiedział: „Owszem mogę Ci
pomóc, ale musisz pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze, nie możesz otruć
teściowej od razu, musisz robić to stopniowo, by nie
domyślono się, co zrobiłaś. Dam Ci takie zioła, które będą zabijać powolutku, a wówczas nikt nie zgadnie, co się stało. Po drugie, aby uniknąć podejrzeń musisz już od
teraz pohamować swoją złość i nauczyć się szanować swoją teściową, okazywać jej
miłość i oddanie. Jeśli tak zrobisz, nikt nie będzie Cię o nic podejrzewał,
gdy ona umrze“. Dziewczyna na wszystko się zgodziła, zabrała zioła do domu i
dodawała je do pożywienia teściowej. Nauczyła się panować nad sobą, szanować i
kochać teściową. Kiedy teściowa dostrzegła wielką zmianę w synowej, zmieniła
się także i z czasem bardzo ja pokochała. Wszystkim opowiadała o swojej
wspaniałej synowej. Po pół roku stosunki między nimi stały tak bliskie jak
między matką i córka. Dziewczyna zrozumiała swój błąd, pobiegła do zielarza i poprosiła: „Ratuj moją teściową od tej trucizny, którą jej podawałam! Już
nie chcę jej śmierci! Ona jest najwspanialszą teściową jaka mogła się mi
trafić!”. Zielarz uśmiechnął się i odparł: „Nie martw się, nie dałem ci
trucizny. Otrzymałaś zwykłe przyprawy. Trucizna była wyłącznie w twoim umyśle i ty sama ją przezwyciężyłaś”.
/Autor nieznany/
