"Przywodzę na pamięć dni dawne, wspominam lata odległe."
Ps. 77:6
O tej porze roku nachodzi nas niekiedy melancholia. Szarość za oknami
sprawia, że i nasza teraźniejszość wydaje się być taka. Ale i przyszłość nie
napawa optymizmem, nie oczekujemy po niej nic dobrego, czujemy się bezsilni i
zatrwożeni. Może jedynie przeszłość, już bezpiecznie zamknięta, jest nam
pociechą i ucieczką myśli. To nie są stany ani przyjemne, ani słuszne. Człowiek
wierzący nie jest od nich ochroniony, jednak nie powinien pozostawać w nich
długo. I w psalmach znajdziemy podobne nuty smutku, jednak zawsze kończą się
one akordem radości, nadziei i uwielbieniem Boga. Nasze życie należy do Niego,
tym samym i nasza przyszłość tylko w Jego rękach jest położona. Do nas należy
chwila obecna, a my możemy wykorzystać ją do dobrego lub złego. Zamiast użalać
się nad tym, co było, a nie jest, zamiast lękać się tego, co może wcale nie
nastąpi, żyjmy tym, co posiadamy. Użyjmy tych szarych, zwykłych dni ku chwale
naszego Boga, szukajmy w nich okazji do bycia użytecznymi, a wtedy zniknie z
nich bezbarwność. W miłości do Stwórcy wszystko może nabrać życia i świeżych
kolorów, bez względu na porę roku i nastrój naszego serca. Niektóre psalmy
powstawały w chwilach cierpienia i przygnębienia, ale ich twórcy nigdy w nich
nie pozostawali na zawsze. Utożsamiając się z tymi wersami pamiętajmy o
zwycięskiej wierze w żywego Boga, On wyrywa, ratuje i zbawia!
"Panie, zechciej mi dać duszę, której obcą jest nuda, która nie zna
szemrania, wzdychań i użaleń, i nie pozwól, ażebym kłopotał się zbyt wiele
wokół tego panoszącego się czegoś, które nazywa się "ja". Panie,
obdarz mnie zmysłem humoru. Daj mi łaskę rozumienia się na żartach, ażebym
zaznał w życiu trochę szczęścia, a i innych mógł nim obdarzyć."
/św. Tomasz Morus/
