czwartek, 6 sierpnia 2026

Ew. Mat. 14:28-29



"A Piotr, odpowiadając mu, rzekł: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie. A On rzekł: Przyjdź."
Ew. Mat. 14:28-29

Kiedy malec stawia swoje pierwsze kroczki, mama wyciąga do niego ręce, zachęcając słowami: "chodź do mamusi". W ramionach matki dziecko czuje się bezpiecznie i pójdzie ku nim z ufnością. Wie, że oczy matki śledzą pilnie każdy jego kroczek, a gdyby się zachwiało, jej ręce zdążą podtrzymać. Droga za wezwaniem Jezusa wiedzie podobnie. Konieczne jest postawienie pierwszego kroku, inaczej bowiem wołanie Jezusa trafia w próżnię. Trzeba nie tylko zaufać, że Ten, który nas wzywa, jest wszechmocnym Panem, ale objawić naszą wiarę posłuszeństwem. Piotr musiał opuścić łódź i wyjść na wzburzone morze, aby doświadczyć swojej niemocy i ratunku Jezusa. Każde, tak zwane pójście za Nim, bez owego kroku posłuszeństwa, jest tylko fałszywą egzaltacją, samozakłamaniem. Wiara i posłuszeństwo stanowią nierozerwalną część. Pierwszy krok jest aktem naszej wolnej woli, ale będzie właściwy jedynie w połączeniu z myślą o wzywającym nas Jezusie. Piotr wie, że nie może opuścić łodzi na własną rękę, czeka na zawołanie Pana. Z kolei, samo przekonanie o słuszności nauki Jezusa, lecz bez wiary w Niego, jest odcięciem się od Jego łaski. Gdyby Piotr tylko naśladował czyny Jezusa, niechybnie by zatonął. Kto za Jego głosem pójdzie z wiarą, doświadczy, co znaczą najbezpieczniejsze ramiona.

"Bóg może uczynić w naszym kierunku tysiąc kroków, ale ten jeden w Jego kierunku - ten musimy zrobić sami."
/Karl Rahner/