"Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli
się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego."
Ew. Jan. 3:3
"Chrystus powiedział: "Błogosławieni ubodzy" oraz "Jak
trudno jest bogatym wejść do Królestwa",
i niewątpliwie miał głównie na myśli ludzi bogatych i biednych pod
względem ekonomicznym. Ale czy Jego słowa nie odnoszą się również do innego
rodzaju bogactwa i ubóstwa? Jednym z niebezpieczeństw płynących z
posiadania wielkich pieniędzy jest to, że możesz się zadowolić tym szczęściem,
jakie mogą przynieść pieniądze, i w ten sposób nie zdasz sobie sprawy z własnej
potrzeby Boga... Wyraźnie widać, że
naturalne talenty i przymioty niosą ze sobą podobne niebezpieczeństwo. Jeśli
nerwy nie dają ci się we znaki, jesteś inteligentny, lubiany, zdrowy i dobrze
wychowany, zapewne będziesz zadowolony z takiego charakteru, jaki masz.
"Po co wciągać w to Boga?" – możesz spytać. Stosunkowo łatwo
przychodzi ci przyzwoite postępowanie na pewnym poziomie. Nie należysz do
nieszczęśników, którzy stale upadają przez seks, alkohol, słabe nerwy czy
przykre usposobienie. Wszyscy mówią, że miły z ciebie chłop i – tak między nami
– przyznajesz im rację. Zapewne uwierzysz, że całe to przyjemne usposobienie
zawdzięczasz samemu sobie – i raczej nie odczujesz potrzeby jego dalszej
poprawy. Ludzie obdarzeni naturalną dobrocią nieraz zupełnie nie są w stanie
zauważyć, ja bardzo potrzebują Chrystusa, aż któregoś dnia zawiodą się gorzko
na swojej naturalnej dobroci i całe ich samozadowolenie legnie w gruzach.
Innymi słowy, ludziom "bogatym" w tym znaczeniu trudno jest wejść do
Królestwa... Jeśli Boże dary otrzymane poprzez naturę pomylisz z własnymi
zasługami i zadowolisz się swoim miłym usposobieniem, nadal pozostaniesz
buntownikiem."
/C.S. Lewis/
