"Dotąd o nic nie prosiliście w imieniu moim; proście, a weźmiecie, aby
radość wasza była zupełna."
Ew. Jan. 16:24
Gospodarz, wracający saniami do domu, zauważył turystę objuczonego ciężkim
plecakiem. Zaproponował mu podwiezienie, a ten chętnie skorzystał i zajął
miejsce obok woźnicy. Nie zdjął jednakże plecaka. Na pytanie gospodarza,
dlaczego sobie nie ulży, odpowiedział: "Jestem już wdzięczny, że mogę
siedzieć, a koń ciągnie tak wielki ciężar, że nie będę dorzucał mu jeszcze plecaka!".
Niekiedy jesteśmy podobni do tego turysty. Przyjmujemy z wdzięcznością Bożą
łaskę zbawienia, lecz nie umiemy złożyć na Niego swoich obecnych trosk i
problemów. Wydaje nam się, że nie powinniśmy niepokoić Boga naszymi małymi
sprawami. To jest przyczyną, że żyjemy w rozterce i nasza codzienność jest
pełna niepewności. Pan jednak mówi nam, aby wszelką troskę złożyć na Niego. On
chce uczestniczyć w naszym życiu i być nam w nim pomocą. Naszym problemem jest
jednak, że często nie chcemy słyszeć Bożych rozwiązań. Nie popełniajmy błędu,
licząc na własne siły, a do Niego zwracając się dopiero wówczas, gdy trwoga i
bezsilność. Prośmy i bierzmy, Boże obietnice są niewyczerpywane. Możemy
doznawać radości, widząc ich spełnienie w Jezusie Chrystusie, a poprzez Niego w
naszym codziennym życiu. Jest to radość, która już dzisiaj może być naszym
udziałem.
"Nasze potrzeby nie zdołają wyczerpać zasobów Bożych."
/D.C. Egner/
