"Bo głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie, a słabość Boża mocniejsza
niż ludzie."
1 Kor. 1:25
Dla czytających Ewangelie po raz pierwszy zaskakującym jest, w jaki sposób Jezus podszedł do zbawienia świata.
Nie uczynił niczego, co zazwyczaj czynią ludzie chcący zmienić bieg historii.
Politycznym centrum ówczesnego świata był Rzym, a więc stamtąd można było
wywrzeć największy wpływ. Bóg jednak tak nie uczynił. Zamiast tego posłał Syna
jako Hebrajczyka, członka narodu podbitego, nie liczącego się i bez żadnej
perspektywy. Ludzie żądni wielkiego znaczenia wybierają często drogę wpływu
ideologicznego. Jednak Jerozolima nie była ani intelektualnym, ani kulturalnym
ośrodkiem świata. W królestwie filozofii żadna starożytna cywilizacja nie mogła
dorównać Grecji, to stamtąd wywodzili się wielcy, wpływowi myśliciele. Pomimo
tego Jezus nie urodził się jako Grek, nie był też uczniem takich osobistości,
jak Arystoteles. Może więc powinien chociaż podziałać na masy, przygotować
sobie wielkie rzesze zwolenników? Tu znów punkt widzenia Jezusa był inny. Nie
zależało Mu na ilości, oparł się próbom ludzi chcących ukoronować Go jako
króla. Za to większość czasu spędzał z niewielką liczbą apostołów i uczniów,
nie szczędząc wysiłków, by utrzymać ich słabą wiarę. Nawet już ich wybór był
ciekawy, nie powołał religijnych przywódców, osób znaczących czy wykształconych,
lecz zwykłych ludzi, nie uderzających nas niczym szczególnym. Dał im przykład,
samemu go wypełniając. I to właśnie oni, Jego naśladowcy, pod natchnieniem
Ducha Świętego mieli stanowić centrum Kościoła Chrystusa. Duch Święty nie
stworzył niczego nowego, dopełnił dzieło, które Jezus zapoczątkował w nich
Swoją miłością i Swą nauką. Dzieło tak wielkie, że odmieniło bieg historii i do
dzisiaj przemienia otwarte serca ludzkie.
"Boży plan - ciemność dla intelektu, lecz światło słońca dla
serca."
/Frederick W. Faber/