"Zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany
przez Boga w Chrystusie Jezusie."
Filip. 3:14
Wykrętem przed odpowiedzią na pytanie o życie i jego cel jest ucieczka w
pośpiech i natłok zajęć. Boimy się refleksji, bo ta zmusiłaby nas może do
zmiany. Dietrich Bonhoeffer wyraził się, że jest z nami trochę tak jak z
człowiekiem, który musi przebiec morze pływającej kry. Nie wolno mu odpocząć,
nigdzie nie może stanąć na dobre, gdyż utonąłby wtedy w morzu bez dna. Musi
ciągle wypatrywać następnej kry, iść nieustannie, nad przepaścią pod nogami, w
stronę lądu, który - o tym jednym wie - jest przed nim. Jednak wielu wolałoby
nawet bez końca tak biec przed siebie, byleby tylko nie myśleć o czekającym ich
brzegu. Każdy z nas dotrze do kresu swej ziemskiej drogi, czy nam się to
podoba, czy nie. Najpóźniej wtedy przyjdzie nam spojrzeć na minione życie i
zobaczyć je takim, jakim było naprawdę. Tylko raz dana jest możliwość i
sposobność, aby żyć dla Boga i pójść za Jezusem - póki żyjemy w ciele. Dlatego
Słowo Boże wzywa nas, abyśmy nie odrzucali Jego łaski, gdyż kiedyś skończy się
to, co nazywamy "dzisiaj". Dla tych, którzy zdecydują się zaufać Panu
i Jego przewodnictwu, otworzą się drogi zwycięskiego życia bez lęku przed jego
końcem. Jezus uczyni je pełnym, odpuszczając brzemion win i nadając mu nowy
sens oparty na przykazaniu miłości. On poprowadzi nas tam, gdzie już teraz żyje
i oręduje za nami. Tam, gdzie przygotował miejsce dla wszystkich z Nim umarłych
i z Nim zmartwychwstałych - do Ojcowskiego domu.
"Najdroższą dla człowieka rzeczą jest życie. Dane jest raz człowiekowi
i trzeba przeżyć je tak, aby nie płonąć ze wstydu za lata przeżyte bez
celu."
/M. Ostrowski/
