"Weselcie się z weselącymi się..."
Rzym. 12:15
Młodą Brazylijkę, kończącą studia renomowanej zagranicznej uczelni,
zapytano, co najmocniej zaskoczyło ją podczas pobytu w Europie. Po krótkim
namyśle odparła, że była to reakcja ludzi na jej powodzenie. Gdy próbowała
dzielić się swoją radością, napotykała mur obojętności albo niezrozumienia.
Twierdziła, że w jej ojczystym kraju, chociaż ludzie są biedniejsi, to umieją
cieszyć się dobrymi nowinami dotyczącymi innych. Być może i my doświadczyliśmy,
że nasza radość z czegoś nie udzieliła się innym, wręcz była odebrana
fałszywie, jako przechwalanie się czy chęć wywołania ich zazdrości. O wiele
łatwiej płakać z płaczącymi niż cieszyć się z cieszącymi. Jedna ze słabości
naszej ludzkiej natury przejawia się w tym, że częściej wolimy słuchać o
niepowodzeniach niż powodzeniach innych ludzi. Bardziej interesują nas pikantne
opowiadania na czyjąś niekorzyść, czy coś poniżającego drugiego niż
podkreślanie jego zalet. Chrześcijańska miłość uczy nas czegoś innego. Miłość
ta nie lubuje się w wyciąganiu na dziennie światło potknięć i błędów innych,
lecz szuka w ludziach cech pozytywnych i żywi względem nich wyłącznie dobre
zamiary. Jeśli z pomocą Chrystusa nauczymy się patrzeć na innych z miłością, wówczas
nasz udział w ich szczęściu nie będzie czymś trudnym. Radujmy sie z innymi z
rzeczy obecnych, jak i dzielmy się naszą radością z rzeczy przyszłych,
wiecznych!
"Religia to cicha i sympatyczna robota nad własnym człowieczeństwem
przez miłość bliźnich, a to wszystko w Boskiej perspektywie."
/ks. Wł. Sedlak/